CZYM  JEST  PASJA, 

A  CZYM  HOBBY ?

 

jeśli chcesz słuchać nagrania w czasie czytania treści na podstronie  "Nasi Mieszkańcy i ich wielkie pasje-wielkie hobby" załącz przycisk lub  w/g  potrzeby  wyłącz.

 

................................................

...........................

 
 

              Hobby (pasja,pot. konik) – czynność wykonywana dla relaksu w czasie wolnym od obowiązków.    Może łączyć się ze zdobywaniem wiedzy w danej dziedzinie, doskonaleniem swoich umiejętności w pewnym określonym zakresie,albo też nawet z zarobkiem — głównym celem pozostaje jednak przyjemność płynąca z uprawiania hobby .                                                                          

... Pasja ...
... To coś, co pomaga nam uciec od codzienności problemów. Coś, co pozwala nam wyzwolić z siebie emocje, stać się prawdziwym sobą. Jest nią np. taniec, muzyka, czy pisanie... Pasja jest czymś bardzo ważnym  w życiu każdego z nas. Nazwać pasją można wszystko, co kochamy robić, w czym czujemy się naprawdę spełnieni ...

 

... Czasem Przeznaczenie prowadzi Nas zawiłymi ścieżkami, aż w końcu trafiamy na rozstaje dróg. Jeden z kierunkowskazów wskazuje Własny Szacunek i Godność, a drugi Pasję i Zamiłowanie.

Stojąc zastanawiasz się, w którą stronę iść. Tylko nie myśl zbyt długo z podjęciem decyzji, gdyż drogi mogą pokryć się gęstymi pnączami Wątpliwości, a wtedy nawet ostre krawędzie Żalu ich nie pokonają i pozostanie tylko nieodżałowane ...

 

... To nasza pasja dodaje nam skrzydeł, unosi nas ponad wszystko.
Daje milion powodów do radości, uczy przezwyciężać strach i słabości.
Dzięki niej rozwijamy się i uczymy walczyć - Mała pasja, często staje się początkiem drogi do spełnienia marzeń ...

 
 

... Pasja, Hobby... Kim byśmy byli nie wyrażając siebie przez nie i nie oddając się nim?
 Talent - chęci i pasja połączona z nutką wrodzonych zdolności.
 To nie tylko muzyka łączy ludzi,
ale również pasja do niej.
 Pasja burzy mury, podąża za celem.
 Robiła to setny raz, a za każdym razem czuła, że nieustannie spełnia jedno i to samo marzenie. To się nazywa pasja.
Pasja trwa przez całe życie...
Pochłania Twój najcenniejszy czas - ale to nie czas stracony...
To miłość do rzeczy które, nawet w najmniejszej postaci dają nam wielką radość...

 

TO MOŻLI­WOŚĆ SPEŁNIENIA MARZEŃ SPRA­WIA,

ŻE ŻYCIE JEST TAK FASCYNUJĄCE. 

 

                                                                                               ALCHEMIK

 

... NASI  MIESZKAŃCY  I  ICH  WIELKIE  PASJE ... WIELKIE  HOBBY ...

CIESZYMY  SIĘ, ŻE  CHCIELI  NAM  O  TYM  OPOWIEDZIEĆ ...

...................................

.............................

..................

 

  1.

                       JÓZEF  SOBIK

          I  JEGO  SYN - ARKADIUSZ

             ... ICH  WIELKA  PASJA 

         DO GOŁĘBI  POCZTOWYCH ...

… Gołębnik to ich drugi dom.

Czasem nawet pierwszy…

Każdy ptak ma na nodze obrączkę, dzięki której

hodowcy z różnych krajów mogą odnaleźć jego

właściciela …

Mieszkańcy Naszej Dzielnicy, pan Józef Sobik urodzony 11.06.1945 roku w Jankowicach–wieloletni górnik obecnie zasłużony emeryt kopalni  KWK "Jankowie", ale przede wszystkim wielki pasjonat i hodowca gołębi pocztowych–wraz z swym synem Arkadiuszem urodzonym 16.02.1975 roku w Żorach, pracujący w KWK "Staszic"w Katowicach, razem mieszkają przy ulicy Wieniawskiego, razem zajmują się hodowlą gołębi pocztowych, a ich hodowla jest dla nich :

  >>> WIELKĄ  PASJĄ <<<

Pan Józef, gołębiami pocztowymi interesuje się od najmłodszych lat, był to gdzieś rok 50-57 i jako młody chłopak w tamtych czasach traktował to raczej jako hobby, zaś profesjonalnie zaraził go i namówił do takiej hodowli jego syn Arek. Wtedy to właśnie założyli razem tak zwaną „SPÓŁKĘ”.Arek, pierwsze 2 gołębie dostał od swojego kolegi z Rownia-był wtedy rok 1990, a na obecną chwilę w swej hodowli mają 90- ptaków.Zdaniem pana Józka-to średnia ilość, gdyż inni hodowcy mają i po 150 ptaków w Żorskim okręgu.





        ...GOŁYMBIORZE...

                   ...GOŁYMBIORZE...

 
 

Jak mówi pan Józef……

- Każde koło hodowców dzieli się na dany oddział i sekcje.

Józef Sobik z synem należą do koła oddziału Żory, która posiada 6-sekcji- Sekcja: Suszec, Rowień, Osiny-Działki, Rogoźna, Kleszczówka, Centrum.Każdy oddział i każda sekcja posiada swojego prezesa. Prezesem oddziału Żory jest p. Adam Sobik z ulicy Stromej–również mieszkaniec Naszej Dzielnicy.

Oddział Żory–Sekcja nr 4 (ROGOŹNA), którym prezesem jest p. Adam Sobik.Zaś skarbnikiem właśnie pan Józef Sobik.Zadaniem pana Józka jako skarbnika jest zbieranie opłat potrzebnych przy prowadzeniu tego koła i przekazuje je skarbnikowi oddziałowemu.Ich koło działa na zasadzie bardzo przyjacielskiej i panuje w nim zgoda i harmonia aczkolwiek nie wyklucza wielkiej rywalizacji zwłaszcza jeżeli chodzi o zawody-loty gołębi oczywiście – dodaje.

Trzeba jeszcze powiedzieć, że w sekcjach tych są utworzone tak zwane spółki to znaczy, iż można „lotować”gołębie w parach tak jak na przykładzie:pan Józek z synem Arkiem.

 

SEKCJA  4  - ROGOŹNA - liczy sobie 20 członków, ale nie zawsze wszyscy członkowie biorą udział w lotach.

Okres zimowy dla gołębi to okres odpoczynku tj. samice mają oddzielne pomieszczenie a samce osobno.W połowie marca ptaki te są „parowane”(wpuszczane są razem) tz.Jak potworzą się w tak zwane „pary”-samice wtedy znoszą jaja-wysiadują je, a początkiem maja samica jak i samce jak „najlepsze kolarze”-puszczane są do lotu.

Zadaję pytania :

- Jaka jest różnica między gołębiem hodowlanym, a takim typowych dachowcem? Czy są to sprawy wyczynu i zdolności gołębia pocztowego, jego treningu-który czyni go „najlepszym”, bo taki typowy dachowy gołąb chyba z większych odległości raczej by nie powrócił do swojego miejsca np. ( z 50-100 km), a te pocztowe- szkolone, wyspecjalizowane to można wtedy na nie liczyć…?, że powrócą nawet ze 1000km i więcej….. czy pan się z tym zgadza ?

- Zdecydowanie tak!

- Jakie cechy musi posiadać hodowca ? – bez zastanowienia pada odpowiedź:

- Cierpliwość-cierpliwość i cierpliwość, tak jak w życiu, a ona prowadzi do sukcesu-mówi p. Józek. - Latem, każdego dnia  gołębiom  poświęcam 3 godziny, zimą zaś  trochę mniej -obserwować muszę je jednak cały czas.

 

Każdy hodowca musi posiadać wiedzę o swoich ptakach, o ich genetyce, krzyżowaniu.Hodowcy przecież zależy na wyhodowaniu jak najlepszego gołębia. Niektóre ptaki mają wielkie zdolności, ale u ich potomków już mogą one nie występować-trzeba wiedzieć wszystko o konkretnym gołębiu.

- Czy ptaki rozróżniają rękę, która je żywi ? pan Józek odpowiada zdecydowanie:

- Oczywiście, i dodaje, że powinna chodzić do nich zawsze jedna osoba.

- Czy jest pan aktywny jako hodowca, chodzi mi o zawody-loty?

- Oczywiście, że tak!-odpowiada bez większego namysłu,i dodaje:

- Gołąb pocztowy po to jest stworzony i sama nazwa mówi „pocztowy”żeby latały konkursowo jak stare tak i młode, jeżeli podczas lotów dany gołąb nie jest chory-jest wystawiany lot w lot, przysłowiowe :”posyłanie gołębi lot w lot robi selekcję”, to znaczy, że słabsze jednostki gołębi odpadają gdyż niektóre, nie wracają z lotu.

- Na czym polegają treningi ptaków? Co to takiego lotowanie na tz.„wdowieństwo”?

- Od pierwszego lotu gołębi dorosłych, który leci z młodym gołębiem-do późniejszego gdzie gołębie są wypuszczane po godzinie, ale osobno samce osobno samice.Domeną zdrowego gołębia jest latanie i taki gołąb powinien być cały czas w ruchu i jeśli gołębie po godzinie lub dłuższej zlatuje do swojego gołębnika otwierane są im klapy, by mogły swobodnie wlecieć-jednym z ważnych czynników w treningach jest to, że gołębie są wypuszczane głodne,„naczczo” i wtedy jest gwarancja, że ptaki wrócą do gołębnika-bo tam już na nie czaka zborze i woda.Wtedy to można powiedzieć, że gołąb słucha swojego hodowcy.Trzeba jeszcze dodać, że samice są wypuszczane na sam wieczór gdyż są bardziej płochliwe zaś samce 2 razy dzienne.

- Lotowanie na tz.„wdowieństwo”, rozróżniamy dwa -wdowieństwo klasyczne i wdowieństwo totalne czyli to pierwsze to loty ptaków odbywają się samymi samcami, a samice zostają w domu, zaś to drugie-w lotach bierze udział i samiec i samica.

Reasumując, nie ma ulg dla samic gołębi pocztowych, samica jak i samiec musi brać czynny udział w lotach, jak jest zdrowa i nie wysiaduje jaj.

- Bardzo skomplikowane i dlatego myślę, że cierpliwości tu naprawdę  jest potrzebna.... Śmiech...

 Zawody

W okręgu Żorskim w czasie zawodów zdarza na dziesięciu uczestników lotów, że dwaj posiadają zegar starego typu, reszta zawodników posiada już dawno zegary elektroniczne nowego typu-co znacznie ułatwia odbijanie gołębia konkursowego gdyż gołąb sam sobą wykonuje odczyt, przez umieszczoną antenkę radiową, poprzez którą odczyt jest zarejstrowny w zegarze.Zegary starego typu tego nie miały, więc gołębia trzeba było łapać dwukrotnie aby go odbić przed startem i zaraz po przylocie.

- Kto ustawia i decyduje o trasach jakie będą pokonywać gołębie w zawodach ?

- Piąty Rejon Lotowy Ziemi Rybnickiej.

- Trasy jakie pokonują gołębie w zawodach….Kraj….który jest najcięższy dla gołębi czy ma to znaczenie z którego kraju leci czy dla gołębia to bez różnicy????

- Zdecydowanie jest to kierunek zachodni.Jeśli krajowy to np.Świdnica (523km) zaś zagraniczny np.Niemcy-Verden (723km),dla gołębi to bez różnicy jaki to kraj,na pewno ilość kilometrów ma znaczenie, ale ważny jest sam gołąb jego mądrość w locie i obserwacji terenu.

Maratony

- Na czym polegają tak zwane maratony?

- Loty maratońskie-to te powyżej 700 km.

Oszustwa

- Czy zdarzają się jakieś  oszustwa,złe zagrywki,matactwa przy odbijaniu zegara jest taka w ogóle sposobność?

- Nie ma takiej okazji, ani  sposobności,kiedyś może były...teraz jest elektronika raczej nie ma takiej możliwości.

Choroby  gołębi

- Co na pana i syna pasję-mówi żona?czy to wytrzymuje…te ciągłe loty…                   treningi….siedzenie i wypatrywanie gołębi….? 

- Jakoś musi…..śmiech …… już się przyzwyczaiła, czasem sama się nimi zajmuje pod naszą nieobecność, ale naprawdę rzadko…..śmiech … a jako była pielęgniarka, pani Jadwiga chętnie wykonuje szczepienia gołębi, które należy wykonywać 2x w roku.

- gołębie jak inne zwierzęta chorują i to ogromnie należy je szczepić i o nie dbać,jak o młode tak i o stare!!!!

Gołębie a sąsiedzi

- Co na wasze gołębie mówią sąsiedzi?

- W przypadku sąsiadów jest różnie, niejednokrotnie hodowcy mają problemy i hodowla zależy od zgody sąsiadów.W naszym przypadku problemów nie ma żadnych gdyż nie jesteśmy w bardzo bliskim sąsiedztwie, ale nie wyrażenie zgody przez sąsiadów nie jest to wykluczone w ciasnej zabudowie.Wiadomo chodzi tu o dachy.

Sport , który zanika

- Czemu ten sport-można tak powiedzieć jest coraz mniej popularny pana zdaniem?

- Prawda jest taka, że to hobby wymaga sporych wydatków finansowych, ale pewnie i nie tylko dlatego to zależy-co kogo interesuje....

- Czy wśród hodowców zdarzają się też kobiety? Co pan o tym sądzi? kobieta-hodowca?

- Panie są również hodowcami i jest ich coraz więcej…Kobieta-jako hodowca, wyróżnia się jeszcze większą cierpliwością, tak sądzę.

Hala Targowa Katowice – 24 styczeń  2006 rok –godzina 17.15 – Runął dach hali, gdzie trwały Międzynarodowe Targi Gołębi Pocztowych -  wielka tragedia.7 lat temu ….Zginęło wtedy 65 osób a ponad 140 zostało rannych –jak podają media.

- Muszę o to zapytać, czy był pan tam wtedy?

- Ja, całe szczęście nie, ale był tam syn –Arek, pojechał „busem” i około 15.00 wrócił do domu, o całej tragedii dowiedzieliśmy się z telewizji, wspominał tylko ludzi ,których tam spotkał oraz wiemy tylko tyle, jak wspomina syn – że tam wszędzie leciała z dachu woda, a drogi ewakuacyjne były pozamykane – to dziwne…naprawdę wielkie nieszczęście–dodaje.… ale jakby pojechał tam prywatnym autem to nie wiadomo jak by się to skończyło, bo pewnie został by tam dłużej.….

….Jednak Zawalenie Hali Targowej w domu państwa Sobik, nie pozostało bez echa, bowiem rozdzwoniło się 100 telefonów…od znajomych…rodziny…kolegów….jak nigdy dotąd….wszyscy pytali czy wszystko w porządku, chcieli pomóc…..na szczęście -wszystko było!

 PASJA JAKO SZLACHETNE WSPÓŁZAWODNICTWO

   WYNIKI-PUCHARY-NAGRODY

- Co pan myśli o tej swojej pasji do gołębia pocztowego ?

- Jest ogromnie pożyteczne dla mnie jak i myślę dla większości hodowców gdyż wyzwala u człowieka jak już wcześniej mówiłem wielką cierpliwość, a to się ma  do tego, żeby dany gołąb wystawiony do lotów–zawodów zrobił dobry wynik…czasem trwa to 2, a nieraz 3 lata-zanim robi dobre wyniki.

- Co w znacznym stopniu decyduje czy gołąb szybko przyleci z lotu–przecież wszystkie gołębie puszczone w konkursie nie są czempionami ?czy zależy to od wielkiego szczęścia?

- Tu się liczy przede wszystkim sam gołąb. Jakość tego gołębia, jego wytrwałość w locie,jego mądrość, która polega na bacznej obserwacji otoczenia.

A przy gołębiach, jak mówi dalej nasz hodowca pewności nigdynie ma czy przyleci z lotu aczkolwiek są zawsze gołębie tak zwane „pewniaki”, na które raczej można liczyć.Czym gołąb robi więcej konkursów i przylatuje z lotu tym jest większe prawdopodobieństwo, że przyleci po raz kolejny.I wtedy zasługuje na to by mówić o nim najlepszy czyli czempion.Na gołębie przecież czycha wiele przeszkód, wiele wrogów-są druty wysokiego napięcia, jastrzębie i inne zagrożenia jest też bardzo zła aura, która czasem ich dotyka w locie-wiatr, mgły, deszcz, a do pokonania nieraz jest i 700 km i więcej…..

Pan Józek, zaprasza mnie do pomieszczenia, które specjalnie zrobił ze swoim synem, a tam zapiera dech w piersiach od ogromu dyplomów i pucharów.Coś niesamowitego, i wtedy widać dopiero co znaczy słowo cierpliwość-wytrwałość i PASJA!                            

NAPRAWDĘ JEST SIĘ CZYM SZCZYCIĆ–TO SĄ WIELKIE OSIĄGNIĘCIA.

GOŁĘBIE   SERYJNE.

Hodowca oddający spis gołębi do „lotowania” powyżej 50 sztuk musi zaznaczyć 50 sztuk do mistrzostwa Oddziału-Rejonu-Okręgu-Polski.Z w/w 50–siątki do każdego lotu typuje 15 gołębi seryjnych.W oddziale Żorskim seria 15/10 jest do 600 km zaś powyżej 600km 10/10.

- Czy za takiego seryjnego gołębia, który jest w tej wspomnianej dziesiątce  jest też specjalna nagroda wyróżnienie?

- Nagrodą tego gołębia jest jego SERYJNOŚĆ i zdobyte konkursy.

- Ile ma pan takich pewniaków–czempionów w swojej hodowli, czy mieszczą się w tej dziesiątce gołębi seryjnych, które walczą o prestiż w Naszym Okręgu?

- Na pewno w naszym stadzie jest ich kilka.

 Dziękuję panu Józkowi i Arkowi, za miłe przyjęcie i opowiedzenie Nam o swojej wielkiej pasji-do gołębia pocztowego.

 Życzymy dalszej cierpliwości i jaszcze wiele zdobytych pucharów i nagród z lotów swoich ulubionych ptaków . Powodzenia .

                                                                                            Rogoźna, 2014r    RDZ/(dede)

................................................

...........................




2.

 

 STANISŁAW  GRUSZCZYK

CZY  TO  PASJA?  CZY  MOŻE  HOBBY ?   Z  CAŁĄ  PEWNOŚCIĄ   JEST   TO   TALENT !

 

 Z pochodzenia góral-urodził się 28.04.1953 roku w Jaworzu,

od 1995 roku mieszkaniec Naszej Dzielnicy,

mieszka przy ulicy Drwali.

Pracował w Fabryce Samochodów małolitrażowych, Zakładzie „BEFA”, Zakładzie Budowlanym - w Bielsku-Białej oraz Kopalni KWK „Pniówek” w Pawłowicach – wieloletni górnik, obecnie zasłużony emeryt.

Jego wielka pasja czy może raczej hobby, jak twierdzi to rzeźba. Rzeźbiarstwem zajmuje się do 1992 roku kiedy to, zaraził go swoimi pracami jego kuzyn Tadeusz Gruszczyk również  z Jaworza. Częste przebywanie u kuzyna, który miał wykształcenie w dziedzinie sztuki a także znajomego sąsiada kuzyna - też zresztą wykształconego plastyka, wpłynęło na to, że postanowił sam swoich sił w tej dziedzinie.

Pan Stanisław, można powiedzieć jest tz. samoukiem i jak tylko czas mu pozwala, a jak twierdzi ma go zawsze mało – no cóż, to typowe. Emeryci mają go zwykle niewiele - chętnie bierze do ręki ołówek i szkicuje, albo sięga po  kawałek drewna czy bryłę węgla, który z czasem pod rękami pana Stanisława zamieniają się w ciekawą postać.

                                   1995 ROK - "DWA  HARNASIE"
 

Zna i bardzo podziwia dzieła Naszego nieżyjącego już artysty Henryka Michalik. Jego żona-Ewa, bardzo go wspiera i namawia do tworzenia nowych prac.

                          2005 ROK - "GÓRNIK"-PRACA W WĘGLU

Zaczęło się to wszystko w jego rodzinnym domu w Jaworzu, od kawałka drewna- lipy, który stał się postacią a był wtedy rok 1990 i sam dzisiaj jak mówi nie wie jak to się stało, że wyszła z tego rzeźba. Wtedy postanowił zakupić sobie nawet profesjonalne dłuta do rzeźbienia.

                                            2002 ROK "INDIANIN"

Jedna z jego dzieł trafiła w ręce proboszcza z Jaworza, księdza pochodzącego z Mysłowic, nie żyjącego już - ks. Michalika, była to figurka przedstawiająca Chrystusa.

                                                      1996 ROK "KRZYŻ"
 

Wiele innych swoich dzieł  rozdał rodzinie czy znajomym więc zdobią gdzieś wystrój domów.W rodzinnym domu pana Staszka pozostała z jego zbiorów „stajenka” zrobiona również z drewna, która zachwyca zwłaszcza jak zbliżają się Święta Bożego Narodzenia.

                                                  1997 ROK   - STAJENKA

                                                   2004 ROK - "ŻOŁNIERZ"

Będziemy bardzo mocno kibicować panu Staszkowi i czekać na inne jego prace, może zadziwi nas koleją piękną rzeźbą.    

 2012 ROK "PIĘKNA PANIENKA"

ŻYCZYMY  POWODZENIA.

                                                                                        Rogoźna, 2014r  (dede)

................................................

...........................




3.

                     ... CZŁOWIEK  Z  PASJĄ ...

… MĄŻ, OJCIEC I DZIADEK ALE PRZEDE WSZYSTKIM

CZŁOWIEK Z WIELKĄ PASJĄ

JEGO PIĘKNE KOLOROWE PTAKI

 TO CZĄSTKA JEGO ŻYCIA ...

chcesz posłuchać śpiewu ptaków załącz przycisk lub w/g potrzeby wyłącz!

              Miłością, którą pała do swoich małych

                     skrzydlatych podopiecznych

                     jak sam mówi, ma w genach.

        Hodowca ptaków ozdobnych   

                    > egzotycznych <

 

             AUGUSTYN   LEDWOŃ

Pan Augustyn Ledwoń od  1992 roku  mieszka w Rogoźnej, mieszkaniec  ulicy Chopina, razem ze swoją rodziną przyprowadził się tutaj z Pszczyny. Urodził się 10.08.1950roku, w Kryrach gdzie mieszkał w dzieciństwie i latach młodzieńczych. Po ukończonych szkołach, Technikum rolniczym, ukończył również specjalizację pomaturalną jako zootechnik - prace, które podejmował zawsze związane były z jego zamiłowaniem do rolnictwa i zwierząt.

 - zawsze mnie do nich ciągnęło ….mówi.

W czasie przekształcania i likwidacji miejsc pracy w latach 90-tych zakończył pracę w swoim zawodzie.Jednak w tym czasie pracował w Urzędzie Gminy w Suszcu, jako Inspektor Rolny (SKR),kolejna praca na tym samym stanowisku w Spółdzielni Kółek Rolniczych w Żorach z siedzibą w Kobielicach (SKR), dalej jako zootechnik pracował w Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej w Brzeźcach, a w 1992 roku kiedy przeprowadził się do Rogoźnej, podjął pracę w Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej w Baranowicach oraz jako kierownik gospodarstwa u p. J. Ćwięczka (Żory), prowadząc sprawy finansowe i tam kariera zawodowa związana z rolnictwem się zakończyła.Od 2000 roku do nadal (praca poza rolnictwem) tj. pracę podjął w budowlance, jako osoba fizyczna (kanalizacje, hydrobudowa), a obecnie pracuje w firmie ZISCO w Pawłowicach jako koordynator gospodarki materiałowej i tam myśli zakończyć pracę i przejść na emeryturę.

Jego wielkie zamiłowanie do ptaków zaczęło się……?

…33 lata temu, ptaki egzotyczne i trwa do tej pory …

- Skąd się wzięło zamiłowanie pana do ptaków ozdobnych-egzotycznych? Czemu akurat ptaki ozdobne, a nie np. gołębie pytam?

- Moja pasja i zamiłowanie do ptaków mam w genach… mój ojciec i krewni, ze strony taty, jak to się czasem mówi po śląsku, mieli jakiegoś „ptoka” do zwierząt. Hodowali króliki, gołębie i inne ptactwo skrzydlate ….więc i ja mam „ptoka” do nich, w tej chwili do ptaków ozdobnych i egzotycznych…śmiech…Już jako mały chłopiec, a miałem jakieś 6 lat, biegałem do wujka i tam przebywałem wśród gołębi i innych zwierząt.

27 lat  hodowałem gołębie pocztowe - „lotowałem” nimi, w Mizerowie, Pszczynie, a potem w Żorach. Ptaki ozdobne-egzotyczne sprowadziłem do domu po tym jak byłem z swoim synem - jeszcze małym chłopcem, u mojego kolegi w odwiedzinach i to syn powiedział do mnie : tato fajne te kanarki, ładnie śpiewają i bardzo chciał takie mieć, no i tak to się zaczęło … i sam dzisiaj już nie wiem czy te ptaki zostały w domu ze względu na dzieci, czy raczej na mnie i moje jak wcześniej wspomniałem geny. W szkole podstawowej i średniej bardzo interesowałem się rybkami akwariowymi, posiadałem małą kolekcję akwarium było ich już dziś nie pamiętam, ale jakoś 28-30 sztuk, różnych wymiarów. Od zawsze ciągnęło mnie do zwierząt i rolnictwa i robiłem wszystko by pójść tą drogą, tak to już jest, ktoś kto w moim wieku pracuje w górnictwie cieszy się już zasłużoną emeryturą, ja wybrałem rolnictwo więc muszę jeszcze poczekać… …śmiech….

 
 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

    

 

        Pan Augustyn działał w Polskim Związku Hodowców Kanarków i Ptaków Egzotycznych (PZHKiPE) w Tychach, a w 1987 roku założył oddział w Pszczynie do 2004roku, który liczył sobie ok.25 członków. Później należał do PZHK w Żorach, którym założycielem był p. Stefan Polka z Żor, liczący sobie ok. 14 osób. Obecnie należy do Śląskiego Stowarzyszenia Ornitologicznego „ARA” w Czerwionce-Leszczynach, w którym odbywają się różne wystawy jak również jest sędzią w Sekcji Sędziów Polskiej Federacji Ornitologicznej. Organizowane mistrzostwa  czy wystawy to przede wszystkim : Gaszowice, Wodzisław Śl, Krosno, Łaziska G, Wałbrzych, Wieszowa, Zamość, Olsztyn, Żywiec, Katowice,Nowy Targ, Jarosław, Rybnik, Suwałki, Tarnów, Tychy, Żory, Zielona Góra, Mysłowice, Opole, Pyskowice, Poznań, Kraków, Radzionków, Chełmiec, Bydgoszcz, Rzeszów, Knurów, Sosnowiec, Oświęcim, Kalisz, Ruda Śl, Kłomnice, Łódź, Warszawa i inne. 

- Sprowadza pan ptaki, z kraju? z zagranicy? i czy jest to drogie hobby?Ile czasu poświęca pan ptakom ? i czy hodowla jest trudna?  

- Mam dobrych przyjaciół z Czech, tak więc czasem prowadzimy sobie wymianę jak jest taka potrzeba - z kraju również, ale raczej staram się nie wymieniać ich zbyt często, gdyż wiąże się to z niebezpieczeństwem różnych chorób jakie czyhają na ptactwo, a na dzień dzisiejszy jest tego naprawdę bardzo dużo zwłaszcza gdy są sprowadzane z zagranicy więc lepiej je brać z tzw. „pewnych rąk”.... Ptaki, które nie są wystawiane na wystawy sprzedaję raczej na giełdach np. w Pszczynie, niektóre są tylko zostawiane do reprodukcji stada, zaś za otrzymane pieniążki kupuję potrzebną karmę dla mojego stadka...a potrzeby są wielkie, gdyż co dzień zjadają one 15 kg karmy, a gdy jest wylęg to podawane jest dodatkowo dla młodych np. gotowane  jajko ze specjalną karmą.Jak się dobrze pomyśli, to do hodowli nie dopłacam, ale przecież nie o to chodzi …Nie liczę strat i zysków, niektórzy hodowcy rezygnują z hodowli, bo im nie wychodzi  dla mnie jest to coś więcej - to hobby, moja pasja więc co tu liczyć ….. mówi pan Augustyn i po chwili dodaje….Hodowla jest trudna i niejednokrotnie wymaga poświęceń, wstaję codziennie bardzo wcześnie rano, bo już ok.4.30 przed pracą i biegnę do moich „skrzydlatych”. Codziennie poświęcam im ponad 2 godziny, a w okresie lęgu i więcej…. Sprzątanie klatek 2-3 razy w m-cu… 

Pan Augustyn ma coś takiego w sobie, że wystarczy mu tylko popatrzeć na ptaka a już wie, który choruje lub coś się z nim dzieje. Jak sam mówi zawdzięcza to po części swojemu wykształceniu, które mu w tym pomaga, a i swojej intuicji jak także wieloletniemu doświadczeniu. A o swój żywy inwentarz bardzo dba i go dopieszcza jak tylko umie .

- Ile ma pan ptaków na dzień dzisiejszy w swojej hodowli? Jakie odmiany, jak się nazywają …..

- Hummm….trudne pytanie…sam dokładnie nie wiem…ale na pewno jakby któregoś brakowało na pewno bym się zorientował, to mogę zagwarantować….śmiech ….

…Jest ich około 260 ptaków na pewno 32 gatunki….

I po chwili namysłu pan Augustyn wymienia swoją kolekcję, którą posiada : 

Rozella białolica (standard,czerwona lutino,rubino,cynamonowa),Rozella królewska (standard, niebieska, oranżowa),Rozella bladogłowa,Rozella złotolica, Rozella słomkowa, Rozella adelajdzka, Rozella tasmańska, Rozella narnogłowa, Bornard średni,Mnicka nizinna, Papuga górska, Nimfa, Świergotka seledynowa (standard,cynamonowa,niebieska,szek oliwkowy,opalowa,oranżowa,lutino),Katarzynka, Wróbliczka, Papuga tarczowa,Papuga czerwonoczelna (kozia), Nierozłączka czerwonoczelna, Nierozłączka czernogłowa, Nierozłączka śliwogłowa, Lilianka (standard,różowa,rubino), Łąkówka turkusowa,Łąkówka wspaniała, Aleksandretta większa, Aleksandretta obrożna, Papużka falista kolorowa, Papużka falista wystawowa, Gołąbki diamentowe, Kanarki kolorowe, Ryżowce (standard, cynamonowe, biała,srebna), Zeberka, Cukrówka.

 

Następne zadane pytanie bardzo mnie zaskakuje, a zarazem jestem pełna podziwu.

- Czy jest jakiś wyjątkowy ptak, którym się pan fascynuje, może jest ich wiele i dlaczego, czy ma je pan w swojej kolekcji…?

- Fascynują mnie wszystkie ptaki…bez wyjątku, a tych których nie mam to tylko ze względu na to, że nie pozwalają no to warunki mieszkaniowe i oczywiście u nas w Polsce temperatura, ale tylko u niektórych gatunków…Moje ptaki odporne są na mrozy i często one wychodzą na swoje zewnętrzne „woliery” w zimie. Niektóre z ptaków trzymam tylko w domu, te które tego wymagają, a poza tym jako sędzia jeżdżąc na różne wystawy i konkursy podziwiam każdego ptaka za jego fantastyczny wygląd w danym swoim gatunku, jaki jest piękny i już…..

- Co na tą pana pasję mówi rodzina, żona...przyjaciele…sąsiedzi…czy akceptują to hobby ?

Żona pana Augustyna, Anna mówi o pasji swojego męża bardzo spokojnie - Nieraz chciałoby się gdzieś pojechać, ale najważniejsze są ptaki…a jak już się to uda - trzeba szybko wracać bo …ptaki !,…ale tak w ogóle, to ja męża bardzo podziwiam, chodzi koło tych ptaków tyle lat, opiekuje się nimi, ma z tego wielką frajdę i uciechę więc co mi zostało, bardzo mu przy tym kibicuję.

-Tak! Sąsiadom nie przeszkadzają ptaków trele…raczej podziwiają je i czasem przychodzą popatrzyć na nie, przychodzą także dzieci – zdarza się, że chcą je później mieć u siebie w domu…rodzina też się już przyzwyczaiła przez tyle lat…..

-  Czy ptaki chorują pewnie tak, ale co wtedy ???

- Zdarza się…czasami...u mnie przeważnie wtedy, gdy ptaki mają młode…. a temperatura  powietrza obniży się poniżej 16st.C  - młode pisklęta zostają nakarmione pokarmem jajecznym, a przy tych warunkach często dochodzi do tzw. „zapalenia wola” spowodowanego nie trawieniem tego pokarmu i wtedy najczęściej padają….więc jest to moje ryzyko do którego nie dochodziło by gdybym był w domu, ale niestety…może na emeryturze….śmiech…. są również specjalne suche karmy dla młodych ptaków, lecz ja jestem jednak zwolennikiem mojej metody, zresztą sprawdzonej. U ptaków jak i innych zwierząt zdarzają się też tzw. zawały - ptak może sobie pięknie śpiewać, a za chwilę widzimy go padniętego.

- Czy pana ptaki rozróżniają rękę, która je żywi…czy do puszcza pan członków  rodziny by je karmić ?

- Oczywiście, że rozróżniają i to bardzo …kiedy ja do nich podchodzę ptaki są spokojne, siadają mi na ramionach, działa na nich mój głos, słychać śpiewy- to bardzo inteligentne stworzenia, gdy zaś zbliża się ktoś obcy, ptaki są niespokojne wręcz robią ogromny rumor- bardzo się wydzierają, latają na wszystkie strony, są nerwowe bo poznają obcego czy wroga.Jest tak nawet, gdy  podchodzą do nich członkowie rodziny chociaż karmią je naprawdę rzadko, i może dlatego.

Chcąc wypróbować czy faktycznie ptaki tak się zachowują udałam się z panem Augustynem do ich klatek, a dodam, że zrobiliśmy to bardzo ostrożnie no i … potwierdziło się … zauważyłam gdy zbliżał się ich właściciel „fruwające” były bardzo spokojne, gdy mnie zobaczyły, zaczęło się istne piekło. Wyczuły „wroga”, chociaż byłam przyjaźnie nastawiona przecież – nic to jednak nie dało. Były naprawdę mocno spłoszone i czujne oglądając się z każdej strony.

- W Polsce jest raczej moda na hodowanie gołębi, bo dla ptaków egzotycznych jest za zimno czy pan się z tym zgadza?

- Nie zgadzam się z tym, że jest za zimno dla ptaków. Może to kogoś zdziwi, ale w Polsce tylko dla niektórych gatunków ptaków nie ma warunków atmosferycznych, dla pozostałych są. Hodowcy, którzy hodują ptaki wymagające większych temperatur muszą wtedy stworzyć odpowiednie warunki dla nich.

- Czym je pan karmi czy są jakieś specjalne karmy dla ptaków ozdobnych - egzotycznych?

- Jak już wcześniej wspominałem na co dzień w mojej hodowli zużywam 15kg karmy, w m-cu ok. 400kg. Takie zboża, to między innymi proso, słonecznik, siemię lniane, konopie, kanar, owies, owsik oraz specjalne karmy ze składnikami mineralnymi. Zboża, kupuję po 200kg i sam sobie je mieszam (tworzę karmy) do każdego gatunku ptaków inną.

- Co z pana skrzydlatymi podopiecznymi zimą?

- Zimą ptaki jak i latem wychodzą na powietrze - są w swoich „wolierach”, nawet gdy jest mroźno. Wtedy zaś jest potrzeba jeszcze bardziej o nie dbać, wiadomo częściej zmieniać wodę, ale nie tylko…niektóre przenoszę do domu już od jesieni na przezimowanie. Zimą zamiast wody można podawać ptakom śnieg, ale nie wszystkie gatunki go tolerują.

-  A jak jest z lęgami ptaków ?

- Lęgi ptaków odbywają się raczej wiosną i wtedy można wyhodować i odchować piękne młode, ale bywa i tak, że samiczki znoszą jajka późnym latem albo jesienią więc pisklę takie nie ma szans na przetrwanie. Zdarzają się też jajka zaziębione oraz jajka niezapłodnione-czyste tzw. „zbuki”, więc taki lęg w danym roku nie udaje się i trzeba spróbować w następnym roku, by rozmnożyć dany gatunek. Każda para ptaków w danym gatunku składa jaja w swoich „wolierach” i tam je wysiaduje oraz wychowuje młode.

 

- Czy hodowanie ptaków może być sposobem na życie? Na przykład, pies jest wdzięczniejszy, bo można z nim iść na spacer.

- Z ptakami też można iść na spacer, lecz trzeba się do tego wcześniej odpowiednio przygotować. Przycina się wtedy skrzydła ptakom tzw. „lotki”, by nie mogły fruwać. A dokładnie 5-„lotek”w jednym skrzydle aby ograniczyć im możliwość swobodnego odlatywania. Sprzyja to odlotom na krótką odległość i z powrotem do właściciela. Po następnym „przepierzeniu” można zrezygnować z przycinania „lotek” co umożliwia z kolei swobodne latanie. Najlepiej przystosowane są takie ptaki, które wyhodowane są „od jajka”- ręcznie karmione, a nie kupione czy zamienione. Taki ptak, oswaja się od samego początku z daną osobą i wtedy można zrobić z nim wszystko, „je nam z ręki”, a nawet można z nim pospacerować. O dziwo wielu hodowców tak robi.

- Moje następne pytanie, to o śmieszne zdarzenie związane z ptakami z pana hodowli, czy jest takie ?

- Humm….ze śmiesznych zdarzeń to może takie, kiedy któremuś z ptaków uda się uciec  z klatki. Wtedy to jest wielkie łapanie przeróżnymi sposobami. Najważniejsze jest zmusić ptaka, by wlazł do specjalnej przygotowanej klatki, co nie raz nie jest takie proste. Jak już wcześniej wspominałem ptaki są bardzo inteligentne, niejednokrotnie wrażliwe jak i cwane  na swój sposób. Łapałem tak ptaka przez dwa tygodnie, a raz zdarzyło się, że do klatki wlazł po miesiącu łapania. Pilnował tylko jak mnie nie było w pobliżu by się napić, najeść - razem z kurami i znowu zażywał wolności. Po m-cu mu się znudziło i sam wlazł do mojej specjalnej klatki. Najczęściej one same wracają, gdyż czują stadko ptaków w pobliżu i to ich do siebie ciągnie….przypadek z Pszczyny u pewnego hodowcy, któremu ptak powrócił po półtorarocznej wędrówce, i ptak sobie poradził na wolności. Dla mnie ogromnym wyczynem jest utrzymanie kosa w pobliżu domu, obok mojej hodowli. Jest to bardzo trudne z powodu kotów, a i tego dziko żyjącego ptaka jest już coraz to mniej w Polsce.

Różne wystawy i Mistrzostwa

Pan Augustyn, jak mówi bardzo odpręża się będąc na różnych wystawach czy konkursach - samo ocenianie ptaków jest bardzo ciekawe można podziwiać je każdego z osobna w danym gatunku.

- Sprawia mi to ogromną frajdę i radość, czuję się jakbym przyjechał  z jakiś wczasów… mówi.

Pan Augustyn, posiada wielką kolekcję pucharów, medali, dyplomów - my na stronie nie jesteśmy w stanie zamieścić wszystkich, przedstawiemy tylko niektóre z nich i jesteśmy pod wielkim wrażeniem jego osiągnięć.

Samo przebywanie wśród tylu ptaków jest bardzo relaksujące i fascynujące zarazem, a i można wymienić się różnymi cennymi fachowymi poradami z hodowcami. Bardzo często hodowcy wprowadzają je w życie - mówi...Pan Augustyn, udzielał fachowych rad również weterynarzom np. współpracował z znanym weterynarzem p. Szyndzielorzem czy weterynarią na Powstańcu Śląskim w Żorach, wymieniając się swoimi doświadczeniami. Hodowlą ptaków zajmują się również znani aktorzy czy policjanci nieraz wysoko postawieni, ale nie tylko… wymienię tu niektórych np. Krzysztof Rozpondek – hodowla szczygła, Bohdan Smoleń – mistrz świata ryba „gupik”, hodowla ptaków ozdobnych,Jerzy Kryszak – hodowla ptaków ozdobnych – pan Augustyn dobrze ich zna i rozmawiając ze sobą wymieniają się swoimi różnymi spostrzeżeniami np. na temat genetyki danego gatunku, po różnych takich spotkaniach i rozmowach z tymi ludźmi, hodowla jest jeszcze bardziej ciekawsza i mobilizująca.

Hodowla Ptaków Ozdobnych i Egzotycznych w Polsce jak mówi pan Augustyn jest coraz bardziej utrudniana z różnych przyczyn. Obecnie, każdy chcąc wystawiać ptaki na wystawach czy chcąc je sprzedać musi każdego ptaka zgłosić najpierw w Powiatowym Urzędzie, gdzie wystawiane jest zaświadczenie, że dany ptak istnieje, kiedy jakiś ptak zostanie sprzedany czy pada, znowu trzeba go wyrejestrować. Takie działania nie obowiązują w innych krajach UE, ale w Polsce tak jest, a więc cała procedura…mówi pan Augustyn. Hodowców jest coraz to mniej, przez takie działania, różne procedury i przepisy dlatego bardzo  się zniechęcają do hodowli. W roku 1998 w PZHKiPE było około 4 500  hodowców, na dzień dzisiejszy zrzeszonych członków Polskiej Federacji Ornitologicznej jest 450 członków. Pan Augustyn jako działacz w PZH występuje z różnymi pismami do różnych władz czy urzędów o zmiany w przepisach lecz bez żadnych efektów. Prawo w Polsce jest takie, a nie inne i tylko pisma odbijają się echem. Hodowcy stale są sprawdzani czy posiadają odpowiednie dokumenty dla swoich ptaków więc bardzo się zniechęcają i rezygnują z hodowli. Hodowcy z Czech, Niemiec, Holandii, Włoch śmieją się z Polskich przepisów mimo, że jesteśmy razem w UE ,… ale tak to już jest prawo w prawie - kwituje.

Mimo różnych przeszkód życzymy panu Augustynowi wiele przede wszystkim cierpliwości oraz radości i sukcesów w dalszej hodowli jak i dopieszczania swoich pięknych, kolorowych „skrzydlatych”.

                                                                                                                  Rogoźna, 2014r          (dede)

Objaśnienia :

także z gwary śląskiej :

„ mieć ptoka” lub „mieć bzika” – posiadać zamiłowanie do jakieś konkretnej rzeczy,posiadać ogromną pasję, hobby .Być na tym punkcie zakręcony.

„lotowanie” – konkurs w lotach gołębi pocztowych

 „Pewne ręce” – sprawdzona osoba, pewna.

„woliery” – okratowane pomieszczenie na zewnątrz klatek, klatka zewnętrzna.

„zapalenie wola” – niestrawiony pokarm, który zostaje w przełyku – wolu ptaka na skutek, którego ptak np. pada, ale nie koniecznie.

„skrzydlate” lub „fruwające” – określenie dla ptaków, ptactwo 

„przepierzenie” – ptaki, których pióra odrastają  po raz kolejny  

„lotki” – skrzydła ptaka umożliwiające latanie.

„od jajka” – pisklę ptaka, które jest hodowane u danego hodowcy z jajka 

„jajka zziębnięte” tz. „zbuki” – zaziębione, nie zapłodnione  

UE – Unia Europejska

PFO – Polska Federacja Ornitologiczna

PZHK – Polski Związek Hodowców Kanarków

PZHKiPE - Polski Związek Hodowców Kanarków i Ptaków Egzotycznych

ZISCO – Zakład Instalacji Sanitarnych i Centralnego Ogrzewania

SKR- Spółdzielnia Kółek Rolniczych

RSP – Rolnicza Spółdzielnia Produkcyjna

...........................

.................




4.

Modna Fryzura - Stylizacja,

Szybkie - krótkie cięcie, Koloryzacja,

Balejaż czy Trwała ondulacja

 

ZAKŁAD FRYZJERSKI

TO JEJ DRUGI DOM,

FRYZJERSTWO TO JEJ KOCHANY ZAWÓD,

LECZ JAK SAMA MÓWI

GDYBY NIE JEJ OGROMNA PASJA

DO GRZEBIENIA I NOŻYCZEK

- NIC BY TO NIE ZNACZYŁO …

 

O WIELKIEJ PASJI DO TEGO ZAWODU,

KTÓRY WYKONUJE OPOWIE NAM :

 

MIRELA   MICHALSKA

 

LUBIĘ MIEĆ DOBRY KONTAKT Z LUDŹMI,

 MOŻLIWOŚĆ WPROWADZANIA ZMIAN

W ICH UCZESANIU

OPIERAJĄC SIĘ NA SUGESTIACH

OSOBY ZAINTERESOWANEJ

LUB NA SWOIM WŁASNYM POMYŚLE,

 A NAJBARDZIEJ UWIELBIAM

WYCZAROWYWAĆ NA GŁOWACH

SWOICH KLIENTÓW

COŚ NOWEGO !

Mirela (Grzegorzczyk) Michalska urodzona 1 marca 1980r w Rybniku,

mieszkanka Naszej Dzielnicy od urodzenia, obecnie mieszka przy ulicy

Wieniawskiego, Zakład Fryzjerski Damsko-Męski prowadzi przy ulicy

Wodzisławskiej, w swoim rodzinnym domu...Po ukończeniu szkoły

podstawowej w Rogoźnej ukończyła szkołę zawodową oraz praktykę w

kierunku fryzjerstwa.

Jak sama mówi już jako małe dziecko, gdy spotykała się ze swoimi

kuzynkami czy koleżankami bardzo często bawiła się z nimi w fryzjera.

Dziewczyny czesały sobie włosy, układały różne fryzury…zawsze ją do tego

ciągnęło…a później jako nastolatka przy wyborze szkoły bez większego

zastanawiania wybór mógł być tylko jeden „FRYZJERSTWO”.

Były to takie czasy, gdy było trudno o praktykę,

ale się jakoś udało, chociaż nie ukrywa, że pomógł jej trochę w tym jej

chrzestny. W razie czego miała zostać cukiernikiem, ale jak wspomina,

pewnie by piekła ciasta i obcinała włosy na boku…śmiech.

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

 

Zaczęła praktyki w Żorach na oś. Korfanty w Zakładzie Fryzjerskim u pani

Bernadety Kula, a po ukończeniu szkoły podjęła u niej pracę.

Pracowała tam 2 lata, gdyż ze względu na ograniczenia i redukcję miejsc

pani ta dała jej wypowiedzenie. Próbowała jeszcze w dwóch miejscach, ale

bez większych efektów więc podjęła decyzję – otworzy swój własny zakład.

- Powiedz jak to się stało, że zostałaś fryzjerką?Jak to się wszystko zaczęło…Czy zawsze o tym marzyłaś?

- Tak, marzyłam o tym od dziecka…gdy kończyłam podstawówkę musiałam wybrać kolejną szkołę i oczywiście postanowiłam bez wahania, że będę fryzjerką.

- Jak długo zajmuje nauka tego zawodu? I jak się dalej toczyły twoje losy? Już po szkole?

- Po szkole i praktyce zawodowej, otrzymałam świadectwo czeladnicze w swoim zawodzie i podjęłam pracę u pani Bernadety Kula,w zakładzie fryzjerskim w Żorach na oś. Korfantego, gdzie wcześniej miałam 3-letnią praktykę. Pracowałam tam 2 lata. Gdy zostałam zwolniona postanowiłam otworzyć swój zakład, był wtedy rok 2001. W roku 2004 ukończyłam szkolenie i zdałam egzamin mistrzowski z myślą o tym, że będę mogła w przyszłości zatrudniać uczennice. Jednak w 2005 roku, gdy weszliśmy do Unii Europejskiej dużo rzeczy się pozmieniało, miałam też różne problemy z przeróbkami w zakładzie-tak zatrudnianie uczennic stanął pod znakiem zapytania. Brak miejsca na zaplecze - pomieszczenie socjalne dla nich, pokrzyżował moje plany bynajmniej na razie. Tak w ogóle o jakimkolwiek interesie w moim rodzinnym domu, a w szczególności w pokoju, gdzie wychowałam się ze swoimi siostrami zawsze marzyła moja mama, ja bardzo chciałam realizować się w zawodzie i tak powstał mój Damsko-Męski Zakład Fryzjerski, oczywiście nie było łatwo zrealizować mój plan i marzenie, ze względu na różne przeszkody, które towarzyszyły w przekształceniu tego pomieszczenia na działalność gospodarczą czyli mój zakład fryzjerski. Gdyby nie udało się zrealizować planu w rodzinnym domu, to na pewno powstał by gdzie indziej, bo fryzjerstwo z całą pewnością jest moją wielką pasją. Ale udało się i jest.


STYLIZACJA                  


Perfekcyjna stylizacja fryzjerska to przede wszystkim kreacja fryzury pasującej do każdego detalu twarzy, osobowości modela, oraz jego stylu. Pozwala na podkreślenie piękna włosów, a jednocześnie zatuszowanie wszystkich mankamentów.

Aby stworzyć taką, idealną fryzurę nie wystarcza kreatywność fryzjera, stylisty. Konieczne są specjalistyczne produkty oparte na nowoczesnych formułach, a zarazem precyzyjnie oddziaływujące na poszczególne partie włosów.

- A uważasz, że to jest taka praca, do której wykonywania trzeba mieć szczególny talent? Czy wystarczy zrobić jakiś kurs czy ukończyć szkolę fryzjerską i już?

- Z całą pewnością trzeba ukończyć szkołę fryzjerską 3 lub 4 letnią, w zależności jak kto woli, nie wystarczy żaden kurs, ale największe znaczenie ma praktyka zawodowa, im dłuższa tym lepiej. Taka praktyka na drugiej osobie, nie na jakimś np. sztucznym manekinie-modelu. Z obserwacji mogę powiedzieć, gdyż mam koleżankę po Technikum Budowlanym, ale nigdy się z tym dobrze nie czuła, więc zrobiła sobie kurs fryzjerski, a nadmienię wcale nie jest on taki tani, ale co z tego jak jej obcinanie w tej chwili np.”męskie” trwa prawie godzinę … zmierzam do tego, że właśnie długa praktyka daję tą wprawę i z godziny można ciąć 10-15 minut. Właśnie w ten sposób zdobywa się doświadczenie oraz obycie z ludźmi – klientem, no i wiadomo z czasem się człowiek wyrabia. Warto też jeździć na różnego rodzaju szkolenia czy targi fryzjerskie, bo człowiek się całe życie uczy i w tym zawodzie również cały czas coś się zmienia, styl fryzur, uczesanie...kosmetyki.....

Praktyka czyni, jak to się mówi mistrza, jeden fryzjer będzie dobry w obcinaniu, drugi w trwałych ondulacjach...inny w czesaniu np. koków itd...praktyka i tylko praktyka to czyni....

 

 

 PIELĘGNACJA  WŁOSÓW  PROlive

1+2+3+4 = piękne włosy

Zobacz jakie to proste!

Serie Prolive C, E,to kuracje kosmetyczne, które pozwolą odzyskać zdrowie i blask wszystkim włosom. Stosując każdy kosmetyk z osobna nigdy nie uzyskasz takiego efektu jaki da Ci cała kuracja wyspecjalizowana w leczeniu danego problemu z włosami. Dzięki Prolive sama poczujesz, że to włosy upiększają kobietę.

- Jakimi cechami powinien odznaczać się dobry fryzjer?

- Być przyjaznym dla ludzi, pomysłowym, otwartym na nowe trendy, nie peszyć się może...hmm...być uśmiechniętym...być dobrym doradcą, uprzejmym i komunikatywnym.

- Czy Masz poczucie, że osiągnąłeś już taką niezależność, że jesteś w stanie powiedzieć klientowi, że nie zrobisz mu jakiejś fryzury, bo do niego nie pasuje na przykład? Czy raczej zrobisz fryzurę jaką sobie chce, by nie stracić klienta?

- Chyba nie ...czasami doradzam coś klientce,np. że dana fryzura nie będzie jej się tak układać, bo widzę jakie ma włosy-długie czy krótkie elastyczne czy raczej twarde, ale ona uparcie dąży do tego co sobie upatrzyła, jednak po czasie dochodzi do tego samego i przyznaje mi rację.... pewne fryzury układają się bez problemu, pewne nie i zależy to od naszych włosów, tak samo jest z farbowaniem i trwałą ondulacją...a i z obcięciem bywa różnie, nie każdemu wszystko pasuje. Kiedy tylko mogę doradzam klientowi, ale ostatecznie to jest jego wybór. Nigdy nie sprzeciwiam się klientom, ale na pewno bym czegoś nie zrobiła gdybym uznała, że jest to beznadziejne- wtedy raczej odmówiłabym uczesania.

- Jakie fryzury i kolory polecasz kobietom dojrzałym, a jakich powinny unikać?

- Co znaczy kobieta dojrzała i kiedy możemy ją tak nazwać...? humm..na pewno jak przyjdzie do mojego zakładu starsza pani to nie obetnę jej maszynką na łyso...śmiech...raczej każda z klientek wie czego chce, ale osoba starsza obcina się raczej inaczej niż pani przed 30-stką. Nastolatkę poczeszę inaczej niż panią po 40-stce czy babcię. Babcie raczej wybierają tradycyjnie, stonowane fryzury. Klienci są różni, ci stali czasem przychodzą i nie muszę ich już pytać jak obcinać, a inni przychodzą i chcą abym im coś doradziła.

 FARBOWANIE - GENEZA

-Wysokiej jakości profesjonalne kosmetyki do włosów do koloryzacji i rozjaśniania.

- Najlepsze farby do włosów sprawdzone przez tysiące fryzjerów

- Nieinwazyjne rozjaśniacze do włosów.

- Szeroki wybór farb bez amoniaku, które nie niszczą włosów.

 Wśród oferowanych przez markę LECHER profesjonalnych kosmetyków do włosów dostępne są farby bez amoniaku, które spełnią oczekiwania zarówno renomowanych fryzjerów, jak i ich wymagających klientów. Proponujemy asortyment wysokiej klasy rozjaśniaczy do włosów, dostosowanych do potrzeb i potrzeb polskich klientów. Jeśli do swojego salonu fryzjerskiego poszukują Państwo wyłącznie najlepszych farb do włosów, to serdecznie zachęcamy do współpracy.

- Jakie zabiegi pielęgnacyjne włosów można wykonać w zakładzie fryzjerskim, co jest na topie?

- Zabiegów i nowości jest tak dużo w tej chwili, że mogłabym opowiadać godzinami...śmiech...ale wszystko zależy od tego kto co potrzebuje lub oczekuje. Prostowanie keratynowe, balejaże, refleksy, balejaż ombre itd...gdy mamy włosy farbowane i np. kolor wypłukany możemy użyć odżywek lub żeli koloryzujących – utrzymują się na włosach parę myć, ale nie niszczą włosów. Jest również bardzo dużo kosmetyków do każdego rodzaju włosów np. do prostych szampon-odżywka-krem lub nabłyszczająco-wygładzające. Do kręconych, osłabionych, matowych lub wypadających – szampony-odżywki- ampułki do wcierania - wtedy włosy pobudzamy przez masaż. Dobry jest też szampon „na sucho” polecany dla osób, które często muszą myć swoje włosy - łatwy w użyciu sprawdza się rewelacyjnie, a włosy robią się po nim bardzo puszyste...ale nie oczekujmy czegoś, jak nie użyjemy odpowiednich kosmetyków dla swoich włosów....

- O co najczęściej proszą Twoi klienci?

- By było szybko i dobrze...śmiech....czasami o zmianę żeby byli nie do poznania...masa klientów jest takich, że idąc do innych salonów czy zakładów fryzjerskich wchodzą i widzą stojące trzy fryzjerki, a jak nie jest się umówionym to nie obetną, bo za 15min przyjdzie klient!....więc osoby takie z reguły jadą gdzieś indziej, tutaj przystają po drodze, a nie ma akurat żadnego klienta po prostu siadają w fotelu i są obcinani....nie zawsze muszą umawiać się na daną godzinę...druga sprawa to taka, że bez problemu poczeszę klienta w święta czy niedzielę, jeśli trzeba, no i oczywiście u klienta w domu, nie koniecznie w zakładzie, albo np. w sylwestra. Inni idą na zabawę sylwestrową, ja siedzę w zakładzie i czeszę do oporu, nie ma problemu!

 

- Czy zdarzyła się jakaś przykra sytuacja w Twoim zakładzie z klientem czy klientką?

- Tak, jeden raz podcięłam klientowi ucho. A, że ucho jest bardzo ukrwione leciała mu bardzo mocno krew. Oboje byliśmy w szoku. Mając jednak specjalny opatrunek do szybkiego tamowania krwi, migiem opanowałam krwotok. Do dziś dnia klientowi została mała blizna na tym uchu, ale przychodzi dalej do mnie się obcinać i czasem to wspominamy...teraz śmiejąc się z tego.....wtedy nie było to takie zabawne...

- Fryzjerstwo to długotrwałe stanie na nogach, wiem, że pracujesz dużo, czy nie miewasz czasem symptomu wypalenia? Jak sobie z tym radzisz?

- Nie mam, bynajmniej na razie takiego symptomu...wiadomo bywają dni gorsze i lepsze, ale wystarczy mi godzinka relaksu czy odpoczynku czasem nawet krócej i znowu jestem gotowa do nowych wyzwań. Ogólnie lubię być w ruchu i ta godzinka całkowicie mi wystarcza...śmiech..

- Jak powinno pielęgnować się włosy aby były zdrowe, lśniące i dobrze się układały?

- Przede wszystkim na pierwszym miejscu dobrze się odżywiać- to jest podstawa, jeść dużo witamin, bo włosy nie tylko potrzebują odżywienia od zewnątrz, ale i od wewnątrz, takimi witaminami na pewno są witamina D, E i F. Każde włosy będą pięknie lśniące i ładne wyglądały, gdy będziemy także używać odpowiednich środków pielęgnacyjnych do danych włosów: szampony, odżywki, kosmetyki, poprzez modelowanie, wygładzenie, maski nabłyszczacze.

 

 

- Kiedy powinnyśmy zacząć farbować włosy? Co radzisz?

- Wtedy kiedy czujemy taką potrzebę ...są klientki, którym nie przeszkadzają siwe włosy i mogę sobie tylko pomyśleć patrząc na taką osobę „weź coś z tym zrób”, bo ja jako fryzjerka może jestem trochę przewrażliwiona na tym punkcie. Są i takie osoby, że jak widzą pierwsze odrosty, to zaraz biegną do fryzjera... to jest indywidualna sprawa. Sama mam takie klientki, które przychodzą regularnie co miesiąc, by farbować odrosty włosów. Jedna osoba czuje potrzebę farbowania inna chce być naturalna jest to indywidualne, jak już powiedziałam.

- Jaką firmę farb do włosów polecasz klientom ?, czemu akurat tą, a nie inną?a z tych, które możemy kupić w drogeriach są według Ciebie przyjazne dla włosów?

- Ja, pracuję na francuskiej firmie Lescher, pracuję już na niej długo, mam ją sprawdzoną, mają fajne, ciekawe kolory farb- włosy się po nich błyszczą, oczywiście nie wszystkim klientom, to zaś zależy od włosów i danej osoby, nie u wszystkich jest zdrowy włos na głowie.

Kiedy człowiek choruje zażywa dużo lekarstw, to i włosy do końca nie są zdrowe. Tak to niestety działa. U zdrowych ludzi włosy są inne – lśniące. Oczywiście można zawsze je wzmocnić, pomóc im poprzez różne zabiegi. Są klienci, którzy stosują swoje sprawdzone metody...czy metody naszych babć ! I też działają np. żółtko jajka,czy płukanki z pokrzywy...każda metoda jest dobra, byle pomagała, ale trzeba też uważać, by włosom nie zaszkodzić przez eksperymenty! Z naszych drogerii hmm....kiedyś dobre były z Palette teraz nie wiem może Londa czy Syoss albo Bmllanse.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

- Czy kiedyś zdarzył Ci się jakaś klient, który był nie zadowolony z fryzury czy cięcia?

- Chyba raczej nie. Nie przypominam sobie takiego zdarzenia. Oby się to nigdy nie przytrafiło. Na szczęście włosy szybko odrastają. Zdarza się czasem stwierdzenie, że chyba mnie pani zbyt krótko obcięła. Gdybym miała odczucie, że klient jest niezadowolony na pewno zaproponowałabym mu zwrot pieniędzy.

- Czy któremuś z klientów nie zdołałaś zrobić takiej fryzury jakiej oczekiwał, czy to w ogóle podkreślił to pod koniec pobytu w zakładzie?

- Raczej zdarzył się klient, który stwierdził : ”myślałem, że będzie to wyglądało trochę inaczej”, ale nigdy nie padło stwierdzenie, że mu się fryzura nie podoba, chociaż nie wiem do końca co klienci myślą po wyjściu z zakładu, ale skoro wracają, to chyba o czymś świadczy...może nie wszyscy...ja, ze swojej strony staram się zrobić wszystko, żeby sprostać oczekiwaniom klientom i żeby go w pełni zadowolić.

- Czy był jakiś klient, który chciał nietypową fryzurę? I czy dałaś rady mu ją zrobić….?

- Nietypowych jest bardzo dużo i zazwyczaj robi się je młodym osobom, nastolatkom np. są osoby, które tył włosów zostawiają, bo chcą zrobić tzw. „dredy”, a górę włosów obcinają, innym wycinam różne wzorki niektórzy golą całkowicie głowy...jest tego naprawdę wiele...Mam jednak w zwyczaju pytać nawet i trzy razy czy jest pewny tego co chce zrobić z włosami, albo w przypadku dziecka, czy rodzice wiedzą co to ma być na jego głowie. Nie zdarzyło się jednak nigdy, by przyszedł jakiś rodzic z jakimiś pretensjami, a jeśli się to zdarzy to w ramach żartów, niż pretensji…. w stylu : „co to pani zrobiła mu na głowie”..śmiech...

- Czy zdarza się, że przychodzą do ciebie klienci i oczekują, że to ścięcie włosów czy inna fryzura będzie oznaczać jakąś zmianę w ich życiu?

- Oczywiście, że przychodzą…jest ich wielu… są to ludzie,którzy mówią, że może przez fryzurę czy farbowanie się trochę odmłodzą czy znajdą nową pracę, niektóre przychodzą, bo twierdzą, że mąż je posłał do fryzjera, bo się mu żona znudziła z taką fryzurą inne, że muszą coś z sobą zrobić, by podobać się swojemu mężowi...śmiech.... są także takie przypadki, które chcą coś w swoim życiu zmienić, zacząć coś od początku i od nowej fryzury…nie raz się mnie radzą. Inne panie przychodzą i są zdecydowane co chcą. Jest to niezależnie od wieku i w ostatnim czasie coraz częściej włosy farbują sobie panowie…

 

- Czy wpadła do Twojego zakładu fryzjerskiego jakaś nieoczekiwana, ważna osoba, jakaś może gwiazda? no nie wiem np. Prezydent Żor? …śmiech…

- Zdarzają się, ale raczej rzadko…. był np. były wojewoda śląski Zbigniew Łukaszczyk, przychodzą księża z pobliskich kościołów, przyjeżdżają tacy państwo z Krakowa, średnio raz w miesiącu, bo jadą do rodziny i wchodzą po drodze do zakładu....ale czy jakaś konkretna gwiazda telewizji to nie! Ale kto wie, może kiedyś wpadnie….śmiech....

- Jeśli taka osoba pojawiła by się w Twoim zakładzie byłabyś bardziej spięta przy osobie znanej niż przy zwyczajnej np. dziewczynie – modelce?

- Zdecydowanie tak! Nie wiem dlaczego, ale na pewno czuje się jakieś lekkie spięcie czy wszystko wyjdzie dobrze i czy sprostam oczekiwaniom danej osoby, daną fryzurę robiłabym na większej adrenalinie...śmiech...inaczej jest przy stałych klientach czy osobach, które się zna, a inaczej przy osobie popularnejjest to pewien rodzaj stresu nie da się ukryć! Tak to jest, jeden czuje się spięty u dentysty, a drugi przed osobą raczej nieprzeciętną.

- Czy masz poczucie, że to co zrobisz klientom na głowie to jest trochę twoja wizytówka ?

- Oczywiście, że tak. Klient, który wychodzi z mojego zakładu robi w pewnym sensie mi reklamę, więc jest to bardzo ważne czy jest on zadowolony z fryzury, którą wykonałam czy nie. Jeśli klient wraca czy poleca mnie komuś znajomemu wtedy mam pewność, że był w 100% zadowolony. Tak, z całą pewnością jest to moja wizytówka.

 

- A jeśli kogoś dobrze znasz to potrafisz mu zrobić fajniejszą fryzurę, lepiej „wstrzelić się” w jego oczekiwania?

- Nie, to nie tak…najważniejszą rolę grają włosy! zawsze staram się zrobić fryzurę jak najlepiej i nie zależy to od tego czy się kogoś lepiej zna czy słabiej, jak wcześniej powiedziałam jest to w pewnym sensie moja wizytówka, więc muszę traktować wszystkich jednakowo przy czesaniu nie dzielę klientów na tych znajomych i tych, których nie znam. Może przyjść do zakładu obca osoba-nowy klient i być otwarty, wesoły, przyjazny i będzie się z nim dobrze „współpracować”, a może przyjść osoba dobrze mi znana i nie będzie rozmowna. Nawiązanie z klientem pewnego rodzaju dialogu też jest ogromnie ważna, gdyż poznajemy go troszeczkę, a wtedy można dobrać mu fryzurę.

- Może zdarzyła ci się jakaś dziwna czy trudna

sytuacja związana z twoją pasją – zawodem np. może byłaś poproszona o wykonanie fryzury w szpitalu czy innych trudnych warunkach, poza zakładem fryzjerskim…?

- Myłam kiedyś głowę kobiecie, która za parę dni niestety zmarła …myłam je „szamponem na sucho” . Na pewno są to takie sytuacje, które znacznie utrudniają uczesanie włosów, nie tak jak w zakładzie np. na leżąco. Zdarzyło się, że byłam poproszona do uczesania osoby w szpitalu, a z jednej osoby zrobiły się dwie sale szpitalne i byłam tam 6-godzin. To są takie trudne sytuacje, a zarazem śmieszne czasami zdarzenia. Bywa, że wpadnie klient do zakładu i przywiezie ze sobą maszynkę jednorazową żeby ogolić czy podgolić mu brodę.

- Na koniec naszej miłej pogawędki zadam ci jaszcze jedno pytanie, o które pytam wszystkich pasjonatów czyli o jakiejś śmieszne zdarzenie czy sytuację związaną z Twoją pasją, w Twoim zakładzie fryzjerskim lub poza nim, z klientem czy np. w czasie cięcia włosów ?

- Oh! Było takie jedno bardzo śmieszne zdarzenie, dawno temu, kiedy zaczynałam pracę jeszcze w zakładzie, w którym pracowałam na Korfantego...przyszła do zakładu pewna pani 86-letnia i zakładałam jej „hennę”, kobieta ta tak bardzo się zrelaksowała i odprężyła, że zasnęła mi na fotelu. Razem z koleżanką, jako młode dziewczyny - nie doświadczone jeszcze za bardzo fryzjerki, myślałyśmy w 100%, że pani ta zmarła, bo nie dawała żadnych oznak życia. Byłyśmy w wielkim szoku, koleżanka nawet lusterkiem sprawdzała czy pani ta oddycha i nic....kiedy zaczęła „chrapać” wiedziałyśmy, że żyje, ale co dalej....szarpałyśmy ją delikatnie za włosy, by w jakiś sposób ją obudzić! ale bez efektów...kobieta spała jak zabita i jak ją tu zbudzić? Po jakiś 5 minutach sama się przebudziła i naprawdę nie wiedziała gdzie jest i po co tam przyszła...pani ta wywarła na nas wielkie wrażenie! Okazało się, że  jest ona księgową i w domu robiła bardzo dużo różnych skomplikowanych obliczeń i była tak wyczerpana i zmęczona, że usnęła „kamiennym snem”! Dzisiaj wspominając to bardzo się z tego śmieję, ale wtedy wcale nie było nam do śmiechu!

Inne śmieszne zdarzenie...do zakładu wpada stały klient i już mechanicznie wiem jak obcinać mu włosy, aż tu pewnego razu pod koniec strzyżenia pyta mnie bardzo poważnie z naciskiem na poważnie!, czemu się go nawet nie zapytałam, jak ma być obcięty? I szok....zrobiło mi się głupio , przeprosiłam go, a on w śmiech....i mówi …- przecież żartuję... co ja, w moim wieku mogę wymyślić na swojej głowie? mówi, więc są to takie czasami śmieszne zdarzenia....albo są klienci, którzy myślą, że fryzjer wykonuje także zabiegi kosmetyczne i sobie żartują chcąc np. golić inne części ciała np. pachy! i nie tylko...śmiech....

Kolejne takie śmieszne zdarzenie dla mnie, choć niekoniecznie dla klienta, zdarzyło się gdy przyjechałam kiedyś czesać do pewnego domu w dzień wesela. Do pani młodej i jej najbliższej rodziny była zamówiona inna fryzjerka, ale niestety nie przyjechała i do dzisiaj podobno nie wiadomo dlaczego ...i tak z 3 klientek w domu zrobiło się 6 czy 7 i musiałam się wyrobić przed ślubem, na czele z „panią młodą”oczywiście, i tak to czasem jest , ale dla mnie nie jest to problem, bo to co robię jest moją wielką pasją i już!

 
 

...Cieszy mnie to jak klientka robi sobie fryzurę np. na wesele

czy inną zabawę i bardzo boi się, że jej fryzura nie wytrzyma,

że to co jej zrobię na głowie się „rozwali”...

wtedy zawsze pada hasło z mojej strony :

- byle na wejście...śmiech!

Ja, natomiast jestem pewna za swoje koki i loki, wsuwki, lakier,

- że fryzura utrzyma się i trzy dni !

Bo dobre upięcie to podstawa i wszystko!

Klientki te, bardzo często do mnie wracają

i stwierdzają jeden fakt :

- tego by atom nie ruszył !...śmiech.

 
 
                                                                                                                Rogoźna, 2014r   (dede)
 
Życzymy Naszej "Dzielnicowej Fryzjerce" Mirelii dużo klientów, dalszej satysfakcji z wykonywanego zawodu, który od zawsze - jak czytamy, był i jest dla Niej Wielką Pasją! Powodzenia.


 

5.

 

> NASZA PASJA DO WĘDKOWANIA <

 

BOGDAN  PABIŚ  I  ADAM  ZIMOŃCZYK

 

Bogdan Pabiś i Adam Zimończyk to koledzy od lat.

Koleżeństwo ich zaczęło się od bardzo wczesnego dzieciństwa.

Obaj pochodzą z Roju, mieszkali przy ulicy Lasoki i Granicznej, obaj przeprowadzili się do Naszej Dzielnicy poprzez związki małżeńskie, Adam w 1988roku, Bogdan 1991 roku.

Bogdan, Ur.29.07.1968 roku, mieszka przy ulicy Drwali, pracował na KWK ZMP-Żory, KWK Zofiówka- Jastrzębie, prowadził swoją działalność gospodarczą.

Adam, Ur. 16.04.1969 roku, mieszka przy ulicy Chopina, pracował na KWK Borynia-Jastrzębie, innych firmach, prowadził także swoją działalność gospodarczą, obecnie pracuje w Niemczech.

 

Razem chodzili do szkoły, razem spędzali swój wolny dziecięcy czas i od samego dzieciństwa ich wielkim hobby stało się wędkowanie, które trzyma ich do dziś - nawet ich rozmowy telefoniczne bardzo często dotyczą wędkowania, a swoją wielką pasją, zarazili również swoje rodziny.

chcesz posłuchać nagrania załącz przycisk lub w/g potrzeby wyłącz!

….Jada na ryby …jada na ryby…

Biera wyndki – glizdy-i zak!

…bo na ryby pojada i tak! ….

 

Jak brzmią słowa piosenki tak i oni gdy czas tylko pozwala, pakują : wędki, haczyki, spławiki, zanęty, podbieraki itd. – cały swój sprzęt wędkarski, a jest tego naprawdę bardzo wiele i jadą na ryby.Razem lub osobno, z rodzinami lub bez.

 

 

o wędkowaniu pragną Nam trochę opowiedzieć …

 

>>> KIEDYŚ   ZA  „ BAJTLA” <<<

Nasz pierwszy kontakt z rybami i wędką zaczął się w wieku 5-6 lat, kiedy to razem ze starszym rodzeństwem lub starszymi kolegami chodziliśmy jeszcze na stawy hodowlane, niedaleko domu.

W dzieciństwie łowiliśmy przeważnie razem, a było to tak: w wakacje spało się prawie codziennie w namiocie i o świcie, gdzieś 4 rano-można rzec bardzo wcześnie jak na dzieci, wstawało się i szło na ryby- mowa tu tylko o wakacjach, bo tak to chodziło się do szkoły i nie było kiedy.

Gdzieś w wieku 12 lat wyrobiliśmy już sobie tak zwane karty wędkarskie -młodzieżowe i wtedy łowiliśmy już całkiem legalnie np. na „Papieroku”- okolice Rój - Kłokocin (Rybnik) czy różnych stawach z PZW np. Paruszowcu –Rybnik.

Jak „za dziecka” chodziliśmy na stawy hodowlane oczywiście po parę godzin stało się po pas w wodzie z różnym rezultatem, ale najczęściej coś się złowiło….Śmiech…..

Za młodu dużo rzeczy się chciało, inne były dziecięce zabawy, inne pomysły – dzisiaj w erze komputerów jest to nie do pomyślenia …

 

W „ Naszym wędkowaniu” była paru letnia przerwa, było to gdy mieliśmy gdzieś po 18-19 lat, jednak któregoś dnia spotkaliśmy się ponownie i znowu padło hasło:

 

JADYMY NA RYBY ?

Mieliśmy już tak po około 28-30 lat, i znowu wyrobiliśmy sobie karty w PZW i z różnymi przerwami, te Nasze hobby czy może raczej pasja trwa do dziś.

Od 1999 roku, opłacamy karty wędkarskie i staramy się jak tylko czas pozwala, łowić nasze rybki np. na: Elektrowni -Rybnik, Wiśle, Goczałkowicach, Porębie czy Słowacji .

Na Słowacji padają właśnie moje rekordy …mówi Bogdan.

- wspominają…..

 


 

BO KIEDYŚ BYŁO INACZEJ …

..Nasz dawny sprzęt wędkarski „za bajtla” to wyglądał tak : 10 metrów żyłki umocowane na patyku, a za spławik służył nam korek z butelki po winie i pióro od gęsi.

Nie można było nic kupić, bo nie było sklepów z wędkarskimi akcesoriami, a gdy się już później coś dostało np. tz „kotwiczkę”, rozkuwało się ją i robiło z niej haczyki, za kij służył patyk jak już wspominałem taki 3-4 metrowy, był on z olchy czy leszczyny i do tego dawało się tyle samo żyłki i już!......

 

. Moja pierwsza wędka……

 

 

Nasze pierwsze wędki to był kołowrotek z jedną szpulką zamocowany na bambusie 2,5 metrowym, który było trzeba jeszcze uzbroić w „przelotki” ,no i łowiło się „bez przełożenia” to znaczy bez przekładni, która jest w wędkach.

Obecnie gotowy sprzęt można kupić w sklepach wędkarskich lub wysyłkowych, a wybór jest kosmiczny to po prostu inna bajka.

.. za przynętę używało się ziemniak lub chleb, robiło się z tego kluskę albo wykopało się „glizdy” – dżdżownice, musiały być takie rasowe, najlepsze.

Teraz w sklepach można kupić wszystko-różne robaki, gotowe kulki, ciasta, aromaty-wszystkie rodzaje przynęt albo zamówić przez Internet ….

 

 

CO MÓWIĄ O ŁOWIENIU ?

Na pierwszym miejscu w moim życiu jest dom i moja rodzina lecz zaraz po nich jest moja pasja, którą mogę tak nazwać – ryby!, - mówi Adam.

 

Jadąc na ryby z rodziną to jest to na co czekam przez cały rok – mówi Bogdan i dodaje…Będąc na rybach, czy to z moim wieloletnim kolegą, czy sam- spełniam swoje marzenia, oby tylko zdrowie dopisywało to moje hobby by się zawsze realizowało.

 

 

Z rybami jest tak : - można „siedzieć” na rybach przez tydzień i nie złowić nic konkretnego, a czasami można tylko zarzucić wędkę i za 15 minut złowić wielkiego okaza! - mówi, Adam.

Łowienie ryb to wielka sztuka – wydawać by się mogło banalne, ale niejednokrotnie potrzeba wielkiej precyzji, by nie powiedzieć sztuki, aby złowić rybę, ja tej uczyłem się od starszych wędkarzy przez wiele lat, nawet jeszcze teraz się czegoś nowego uczę i coś podpatruję - mówi Bogdan.

 

Łowienie ryb to teraz kosmos- im więcej sprzętu tym więcej wędkarzy tym mniej ryb i złapać je trudniej – mówi Adam.

 

Jak zaczynałem łowić ryby miałem jedną wędkę potem drugą.. trzecią…czwartą …obecnie jest ich około dziesięć, do każdego połowu inna, w zależności od metody. Kiedyś jak się chciało łapać, trzeba było przezbrajać wędkę, obecnie każda jest dopasowana do danego połowu. Bardzo pomocne są też elektroniczne „sygnalizatory brań” - działające za pomocą fal radiowych, ale nie tylko, które sygnalizują branie ryby np. w nocy można sobie spokojnie spać, a ryba się łapie i daje nam znać poprzez ten sygnalizator. Stosujemy go również i w dzień, wtedy możemy się zająć czymś innym, a nie skupiać się tylko na wędkach, jak to było dawniej. Kiedyś nikt by nawet o tym nie pomyślał, bo można było przegapić „branie” wzrok musiał być skupiony na wędce - nie spuszczało się wzroku z wędek (nawet na 2s), a zwłaszcza jak łapało się z gruntu na tzw. „bombkę”. A jak działa sygnalizator ? żyłka przechodzi przez sygnalizator i jak ryba bierze zaczyna piszczeć i wiadomo, że jest branie i wtedy się dzieje…oj, się dzieje…..mówi Bogdan.

 

 
 

NASZE    WSPOMNIENIA …..

. Dawno…dawno…temu….któregoś pięknego dnia pojechaliśmy razem z Adamem łowić na Paruszowiec-Rybnik - na motorowerach oczywiście nie złowiliśmy wtedy nic konkretnego, jakiegoś małego szczupaka, którego trzeba było wypuścić, bo był niewymiarowy, ale gdy wracaliśmy z naszych połowów, a było już ciemno- po drodze mieliśmy awarię naszego pojazdu, jak już go naprawiliśmy, po powrocie do domu zauważyłem, że nie mam wędek ! i..i..i…. ….TRAGEDIA …..i tak pozbyłem się mojego cennego sprzętu, zrobionego własnoręcznie – po trudach i znojach - oczywiście, nikt już po nią nie jechał, a szkoda, bo byłaby świetną pamiątką….

- Za jakiś czas odkupiłem sobie wędkę od pewnego wędkarza, była to już solidna wędka z włókna szklanego i kołowrotkiem spiningowym.

Wtedy to był już komfort łapania – przede wszystkim można było dalej zarzucać…..- opowiada Bogdan.

 

 

Pewnego razu, kiedy byliśmy na Słowacji mieliśmy z Bogdanem takie śmieszne zdarzenie, właśnie odławiałem „żywczyki” na „podrywkę” z brzegu, by łowić na „żywca”, a tu łup!...ni stąd ni owąd jak tylko z wody, na podrywkę wpada mi szczupak – sam do dzisiaj nie wiem jak to się stało, gdyż byłem w totalnym szoku, a rzecz ta była raczej niemożliwa, ale rzeczywistość była taka, że szczupak był mój – i całkiem niezły! – opowiada Adam…wytłumaczenie było tylko jedno- drapieżnik zaatakował małe rybki…. gdyby ktoś mi o tym opowiedział na pewno bym nie uwierzył-czasami takie cuda się zdarzają, śmialiśmy się z tego dosyć długo…

 

… Za dziecka każdy połów Nas cieszył…było i tak, że chodziło się z koszykami do „krzykopki”, kiedy hodowcy ryb spuszczali stawy, bo wtedy przez „pidła” umykało mnóstwo ryb- przeważnie były to małe rybki, ale zdarzały się i większe - tak je łapaliśmy, a ile było przy tym uciechy…hmm….wspominają.

 

...Na rybach bywają różne sytuacje, pamiętam taką gdy, miałem różne ryby w koszu”, większe i mniejsze, a cały był zawieszony „na molo” nagle usłyszałem jakiś rumor –wir koło mojego kosza z rybami, podbiegam do niego, patrzę, a tu całkiem sporych wymiarów szczupak podpłynął pod kosz moja reakcja mogła być tylko jedna, szybkim ruchem - gołymi rękami wyciągnąłem go z wody na brzeg! hmm…ryba była moja – i sam nie wiem kiedy ten manewr wykonałem – byłem szybszy od ryby! A słońce wtedy mocno grzało na Słowacji….wspomina Bogdan.

…Było i takie zdarzenie, kiedy kosz z rybami był w wodzie, a szczupak zaplątał się w tym koszu- naj prawdopodobniej uderzył w niego, a w zasadzie w ryby, no cóż szczupak to przecież drapieżnik - więc atakuje, a że czasem za plącze się w koszu…i tym sposobem fajna rybka znów była moja !.

 

 

...Pamiętam także pewien wakacyjny dzień na Słowacji, kiedy to ryba wciągnęła moją wędkę do wody. Razem z rodziną i znajomymi siedzimy sobie spokojnie na brzegu jeziora aż tu nagle sygnalizator brań daje o sobie znać. Początkowo myślałem, - szykuje się zwyczajna „akcja karpiowa” jednak szybko okazało się, że sprawa nabrała zupełnie inny tok. Zauważyłem, wędkę w wodzie, a dodatkowych emocji dodał fakt, gdy w tym samym czasie na drugiej wędce „było branie”. Po „ściągnięciu” tej drugiej dostrzegłem, że na końcu nie znajdowała się wymarzona „sztuka”, ale pierwsza wędka z przeplątaną żyłką. Moje uczucia były mieszane. Z jednej strony złość, bo przecież przeplątane wędki oznaczają dużo pracy nad ich przywróceniem do ładu, z drugiej radość z uratowanej przed wciągnięciem „w głębiny” pierwszej z wędek. Szalę pozytywnie przechyliła wieść, że na pierwszej, ściągniętej na końcu wędce znajdował się, ku mojej uciesze 1,5 kilowy karp …

inne zdarzenie, które utkwiło mi w pamięci miało miejsce któregoś z wietrznych dni, również na Słowacji dobrych parę lat temu….. wraz z żoną siedzieliśmy na molo obserwując bacznie wędki. Odeszliśmy na moment. Wystarczyła chwila nieuwagi i silny podmuch, aby krzesła migiem znalazły się w wodzie. Chcąc je wyłowić zarzuciłem „spinning” z nadzieją, że ten zahaczy krzesła. Po kilku rzutach ku mojemu zdziwieniu „pobrała” ryba, był to szczupak w dodatku całkiem okazały. Krzesła wkrótce także znalazły się na brzegu.

i tak to czasem bywa z tymi rybami …mówi Bogdan.

i dodaje…

- Moje marzenie to złapać suma - dużego, jak się uda, bo jednego już

złapałem, ale był nie wymiarowy.

 

My z Naszej Strony życzymy  im dużo cierpliwości i samych

rekordów oraz sukcesów w wędkowaniu i jak to się mówi na

rybach - „połamania kija” !

                                                                                                                        Rogoźna, 2014r   (dede)

Tłumaczenie słów także z gwary śląskiej :

  • „ Bajtel ”- (gwara) małe dziecko, podlotek

  • „krzykopka” - (gwara) rów z wodą spływającą do np. stawu, rzeki

  • „Glizda”- (gwara) dżdżownica

  • „Pidło”- miejsce wypuszczania wody ze stawu

  • „Żywiec” lub „żywczyki” - łowienie „na żywca”- czyli małą żywą rybkę zamocowaną na haczyku ze spławikiem

  • „Przelotki” - przelotka umieszczona na wędce poprzez którą przechodzi żyłka

  • Przełożenie - przekładnia kołowrotka

  • Spining-spiningować – rodzaj łowienia ryb, łapanie drapieżnika na sztuczną przynętę np. szczupaka

  • Sygnalizator brań –elektroniczne urządzenie dźwiękowo-świetlne

           lub za pośrednictwem fal radiowych sygnalizujące „branie ryb”

  • PZW – Polski Związek Wędkarski

  • Łapać z gruntu – wędka wyposażona z ciężarkiem lub koszyczkiem zanętowym na końcu żyłki zarzuconym na dno (łowić tą metodą można np. karpie)

  • Ryba nie wymiarowa – ryba nie posiadająca wymaganego wymiaru w/g norm PZW , którą należy wypuścić.

  • Podrywka” – siatka z drutami w kształcie kwadratu, na którą odławia się małe rybki tz.”żywczyki”

  • Na molo” – deptak, przystań betonowa lub drewniana gdzie można zamocować łódki, lub inne łodzie

  • "sztuka"-inaczejryba-całkiem przyzwoita czyli dosyć duża, fajny okaz, w sloganie wędkarzy.

  • np. "Akcja karpiowa"- branie ryby i odławianie jej- w zależności na jaką wędkę i zanętę jest wrzucona w tym przypadku karp(nie koniecznie zawsze udana).

  • Branie ryby" - kiedy ryba zahaczy się na wędkę, inaczej pobierze.

  • np. w "Koszu" - sak na ryby

  • "Za dziecka" -okres dziecięcy

......................................................................

.......................................




6.



Świat, w którym żyje­my sta­nie się lep­szy al­bo gor­szy

w za­leżności od te­go, czy sa­mi będziemy lep­si czy gor­si.

Tu właśnie przychodzi z po­mocą siła Miłości, bo zaw­sze,

gdy kocha­my, to prag­niemy być lep­si niż jesteśmy.

                                                                                                Paulo Coelho


... FIRMA „AZOR” MIESZCZĄCA SIĘ PRZY

ULICY JĘCZMIENNEJ W ROGOŹNEJ,

TO JEDNA Z WAŻNIEJSZYCH RZECZY

W JEJ ŻYCIU...

 

RODZINA, DOM I JEJ KOCHANE PUPILE

TO WSZYSTKO CO KOCHA

  Piękny zadbany pies czy kot, to wizytówka jego właściciela. Spacer z ładnie wyglądającym zwierzakiem jest niewątpliwie powodem do dumy, a lśniąca sierść naszego pupila i pięknie falujący włos wzbudzi westchnienie nie jednego przechodnia, który zapragnie mieć też takiego pięknego czworonożnego przyjaciela.

 

Najczęściej trafiają do niej yorki, maltańczyki, shih -tzu, sznaucery, foksteriery, z większych psów strzygła lub czesała labradory, owczarki szkockie, był też bernardyn, czarny terier rosyjski, cairn terier, a nawet bouvier des flandres. - Każdy pies jest inny, nawet psy tej samej rasy mają inną sierść, inny włos, do każdego trzeba podejść indywidualnie ...

 JAKO JEDYNA W NASZYM REGIONIE,

JAKO JEDYNA W NASZEJ DZIELNICY

PROWADZI SWÓJ SALON FRYZJERSKI

DLA ZWIERZĄT – WYJAZDOWY !

OD PROGU DOMU WITA MNIE PRZYJAZNYM GORĄCYM UŚMIECHEM,

ZAPRASZA DO ŚRODKA SWOJEGO DOMU, A DO PIERSI PRZYTULA PIESKA,

YORKA, SUCZKĘ MOLLEŃKĘ.

NA PODWÓRKU SŁYCHAĆ DRUGIEGO PIESKA KILLERA, ALE PRZECIEŻ MNIE TO NIE

DZIWI...

ZAPARZA PYSZNĄ KAWĘ Z MLEKIEM, CHWILĘ ROZMAWIA Z CÓRKĄ – DOMINIKĄ,

SIADA NAPRZECIW MNIE I ZNOWU SIĘ UŚMIECHA – SERDECZNIE,

- BO ONA WŁAŚNIE TAKA JEST

 

MAŁGORZATA KUBICA

 

GROOMER - PSI FRYZJER , PSIA MAMA...ZACZYNA OPOWIADAĆ... I OD POCZĄTKU

DO SAMEGO KOŃCA NASZEJ ROZMOWY WIDAĆ BEZ WĄTPIENIA, ŻE WSZYSTKIE

ZABIEGI, KTÓRE WYKONUJE NA SWOICH MAŁYCH CZY WIĘKSZYCH

PODOPIECZNYCH TO DLA NIEJ COŚ BARDZO WAŻNEGO, TO COŚ CO KOCHA,

COŚ - CO MOŻNA NAZWAĆ WIELKĄ PASJĄ!

Pamięta, że już jako mała dziewczynka kochała bardzo zwierzątka.Wśród nich były oczywiście pieski i kotki. Wspomina z dzieciństwa 2 kózki, którymi się opiekowała i jak w wieku 6 lat do domu przyniosła zabłąkanego, kota, a mama kazała go jej wypuścić...przywiązała go wtedy niedaleko domu, w lasku na drucie i tam do niego chodziła, by się nim opiekować i karmić- ale rodzice szybko to odkryli... Zajmowała się również bezdomnymi błąkającymi się nieraz zwierzątkami, które beztrosko przynosiła do swojego rodzinnego domu. Miłość, a teraz i wielka pasja sprawiła, że otworzyła swoją firmę „AZOR”, w którą początkowo nie wierzyła, w którą jej najbliżsi nie wierzyli, ale się udało i jest jedynym wyjazdowym psim fryzjerem w regionie, a zarazem w Naszej Dzielnicy.

 

Małgorzata Kubica urodziła się 1.05.1980roku, pochodzi z niedaleka, bo z

Boguszowic, mieszkanka Dzielnicy Rogoźna od 2008 roku, wykształcenie

średnie-ogólne i jak mówi- zakochała się w swoich czworonożnych

pupilach z wielką pasją. Pani Małgosia, jako wykwalifikowany groomer

(posiada certyfikat) świadczący usługi upiększająco- pielęgnacyjne dla

Państwa ulubieńców w domu klienta bądź metodą "od drzwi do drzwi" czyli

odbiera pupila od Państwa i przywozi po zabiegu. Wielu właścicieli

czworonogów nie ma czasu na dojazd do salonu, czekanie na pupila lub też

ponowny po niego przyjazd. Dlatego też pani Małgosia postanowiłam wyjść

naprzeciw oczekiwaniom swoich klientów i świadczyć tego typu usługi.

Każdego czworonoga traktuje indywidualnie, każdemu zwierzaczkowi

poświęca tyle czasu, ile tego potrzebuje. Nigdy się nie śpieszy, wszystko

robi powoli, dokładnie i z ogromną starannością. I jak mówi, - to miłość do

zwierząt sprawiła, że Państwa milusińscy czują się u mnie swobodnie i

komfortowo.Pani Małgosia nie stosuje przemocy, ani  żadnych środków

uspokajających lub usypiających. No bo po co? jeśli kocha się zwierzęta,

ma się odpowiednie podejście do nich i dużo z nimi rozmawia, staje się to

zbędne. Rozmowa wpływa na nie uspokajająco, a odpowiedni ton głosu

sprawia, że stają się odprężone i łatwiej poddają się wszelkim zabiegom

pielęgnacyjnym. Przy zabiegach pielęgnacyjnych wdraża w życie zdobytą

wiedzę na temat behawiorystyki zwierząt. Do pielęgnacji zwierząt używa

wyłącznie sprawdzonych, znanych kosmetyków i sprzętu najwyższej

jakości. W trosce o bezpieczeństwo Państwa pupili i swoje własne

każdorazowo dezynfekuje cały potrzebny jej sprzęt. Zapewnia bezpieczny i

humanitarny transport zwierzątka. Posiada specjalnie wyposażony

samochód do przewożenia piesków.

Mam samochód przystosowany do tego typu usług - z klimatyzacją, by zwierzakom nie było zbyt gorąco w lecie. Zwierzaki podróżują w jednej z dwóch wygodnych klatek transportowych. Jest też kocyk, by było im miękko i wygodnie - zapewnia pani Małgosia.

.....................................................

...............................

Jak mówi pani Małgosia, swoją przyszłość od początku wiązała z zwierzętami. Chciała być weterynarzem, później miała pracować w straży dla zwierząt. Życie trochę inaczej jej się potoczyło, a marzenia się w końcu spełniły i została psim fryzjerem. Zdobyła odpowiednie kwalifikacje, praktykę i na całego pochłonęła ją praca ze zwierzętami.

Bardzo często kojarzymy wizytę u groomera z wizytą u takiego fryzjera, do którego chodzimy sami. Jednak wizyta u fryzjera ludzkiego ma za zadanie przede wszystkim utrzymać nasz elegancki i schludny wygląd. W przypadku piesków i kotów dochodzą  jeszcze sprawy dodatkowe związane ze zdrowiem psa tj. usunięcie nadmiaru sierści, usunięcie martwej sierści, która blokuje wzrost żywych włosów, poprawa komfortu cieplnego psa. Jak widać więc wizyty u psiego fryzjera można zaliczyć do profilaktyki zdrowotnej naszego pupila.

 

PANI MAŁGOSIA, SWOIM KLIENTOM OFERUJE W

KOMFORTOWYCH WARUNKACH I NA NAJWYŻSZYM

POZIOMIE USŁUGI GROOMERSKIE

takie jak :

strzyżenie piesków zgodnie ze wzorcem FCI lub na życzenie klienta,

trymowanie psów szorstkowłosych, czyszczenie i depilacja uszu, docinanie

i szlifowanie pazurków, rozczesywanie skołtunionej sierści, usuwanie

insektów, kosmetyka oczu i łap, wyczesywanie psów silnie liniejących (np

owczarek niemiecki),kąpiele preparatami odpowiednimi do rodzaju i barwy

sierści (włosia),tzw kąpiele na sucho, perfumowanie, fachowe porady w

zakresie doboru kosmetyków, codziennej pielęgnacji, a także doboru

fryzury.

Czasem pies jest tak zaniedbany i skołtuniony, że naprawdę bardzo cierpi. A ja mu pomagam. Jest mi wdzięczny, często liże i skacze na znak radości. Cieszy się, że mu pomogłam - uważa pani Małgorzata. Przyjeżdżają do niej psy z całego regionu, ale także z odległych miast takich jak Katowice, Mikołów czy Gostyń.

 ... Moje pytania …

 - Jak można zostać psim fryzjerem, czy trzeba ukończyć jakieś specjalne szkoły czy tylko zrobić jakiś kurs?, jak długo on trwa i czy trzeba stale doskonalić swoje umiejętności?

- Żeby zostać psim fryzjerem trzeba ukończyć kurs groomingu. Jest to kilkadziesiąt godzin teorii i oczywiście zajęć praktycznych ze zwierzętami. Po skończonym kursie jest egzamin w zakładzie, w którym kurs ten się zrobiło. Końcowym etapem jest otrzymanie dyplomu potwierdzający zdobyte umiejętności. Jednak dyplom to nie wszystko, ciągle trzeba się uczyć, dokształcać, czytać, doskonalić swoją wiedzę, jak to się mówi - by być „na topie” !

 - Co do tej pory uważa Pani za swój największy sukces, a co chciałaby Pani jeszcze osiągnąć jako groomer? Nagrody, własną szkołę? Co w ogóle daje ta praca?

- Największe moje sukcesy to praca ze zwierzętami, których w żadnym zakładzie nie chcą przyjąć. Prawie zawsze są to przypadki, które do jakichkolwiek ingerencji ze strony weterynarza lub fryzjera wymagały niestety narkozy. Były to psy niezwykle agresywne, niespokojne, narwane i dalekie od jakiejkolwiek współpracy. Nie mówię oczywiście, że po wizycie u mnie stały się „aniołkami”, ale po paru wizytach praca z nimi była o wiele łatwiejsza niż na samym początku. Co chciałabym osiągnąć jako groomer ? hmmm....na pewno sieć profesjonalnych renomowanych salonów dla zwierząt z porządnie wyszkolonym personelem. Niestety o dobrego, sumiennego, pracowitego pracownika w tym zawodzie trudno. Albo ktoś nie ma ręki do strzyżenia albo dobrego podejścia do zwierząt.

Praca jako groomer daje dużo satysfakcji, pomysłowości co do uczesania, wykazania się swoją kreatywnością. W żadnym wypadku nie jest nudna. Można rozwijać swoje umiejętności, wymyślać nowe uczesania, zrobić z „niczego” - „coś” ! Sprawić by nawet najbardziej zaniedbany pies z kołtunami wyglądał jak wystawowy. Poza tym niezmiernie miło jest zobaczyć właściciela na widok swojego pupila, który jest tak zadowolony, że nie sposób tego opisać.

- Od jak dawna posiada pani swój salon „AZOR” jak to się wszystko zaczęło?

Salon „AZOR” istnieje od 1 grudnia 2009 roku, początki zaś sięgają końca lat 90-siątych). Wtedy to zaczęła się moja przygoda z nożyczkami. Najpierw zabiegom fryzjerskim poddawała się moja mama, później widząc moje umiejętności, powoli dołączali kolejni członkowie rodziny. Na dzień dzisiejszy strzyżę już połowę swojej rodziny. Bodajże 7-lat temu, kupiłam sobie pieska, yorka. No i się zaczęło. Doszłam do wniosku, że jeśli potrafię obcinać ludzi, to i ze swoim psem sobie poradzę. No i oczywiście dawałam radę. Poszłam na kurs, doszkoliłam się, założyłam firmę i jakoś tak już zostało. Oczywiście moja najwierniejsza klientka - mama - nadal korzysta z moich usług. Strzygę ją już 17-lat!

 
 - Jak długo trwa wizyta takiego pieska czy kotka w pani salonie i czy trzeba jejakoś odpowiednio przygotować?

- Wizyta w salonie trwa od około 2- godzin do czasami 3-4 wszystko zależy od kondycj iwłosa i zachowania psa. Pamiętam, że moim pierwszym klientem był mały pudelek. Był w tak opłakanym stanie, że jego pielęgnacja zajęła mi 6,5 – godziny. Przed wizytą pieska w salonie należy go, jak to jest tylko możliwe, bardzo dobrze go rozczesać.

Zdaniem pani Małgosi, każdego zwierzaczka pieska czy kotka, musimy od szczenięcych lat przyzwyczajać do higieny i akcesorii, którymi wykonujemy im różne zabiegi. Dużo możemy zrobić sobie sami, w domu i nie trzeba od razu korzystać z zabiegów groomera, ale musimy naszych milusińskich do tego odpowiednio wcześniej przygotowywać. Zabiegi takie to przede wszystkim : masowanie – dotykanie łapek i ich częste delikatne dźwiganie w różnych kierunkach, czesanie odpowiednim najlepiej metalowym grzebieniem, kąpanie średnio raz w m-cu, a te małe pieski z tzw. włosem nawet co tydzień. Stopniowe podcinanie im pazurków,czyszczenie i depilacja uszu.

 - Czy zdarzają się w pani zakładzie agresywne psy i jak sobie daje pani z nimiradę? Może niektóre piszczą, tęsknią za właścicielem?

- Zdarzają się psy agresywne. Jedynie jak mogę się obronić przed atakiem jest kaganiec. Prawie we wszystkich przypadkach po rozstaniu ze właścicielem pies się uspokaja, wie, że jest tylko on i ja-krzywda mu się nie stanie, a za każde grzeczne zachowanie dostanie nagrodę – smakołyk!

 - Czy można strzyc swojego pieska czy kotka samemu?

- Oczywiście, można spróbować....śmiech.... :]

 - Czy wszystkie psy powinny od czasu do czasu odwiedzać psiego fryzjera?

- Pieski z włosem takie jak np maltańczyki, yorki, pudelki itp. żeby utrzymać szatę we właściwej kondycji muszą odwiedzać fryzjera co 2 - 3 m-ce. To samo tyczy się psów szorstkowłosych.

 - Po co psu potrzebna taka wizyta?

- Przede wszystkim, po to żeby jego okrywa włosowa była w odpowiednim stanie i kondycji. Nie każdy potrafi odpowiednio zadbać o włos, by nie był suchy, połamany czy też z licznymi kołtunami. Fryzjer również bardzo często jako pierwszy dostrzeże zmiany chorobowe i dziwnie niepokojące zachowanie psa, o których właściciel niejednokrotnie nie ma zielonego pojęcia.

 - Mój pies nie jest rasowy, więc nie potrzebuje wizyt u fryzjera czy może się mylę?

- Czy to rasowy piesek czy nierasowy, będzie miłym gościem w moim salonie, jednak co do kundelków wizyta tak naprawdę nie jest obowiązkowa.

 - Kiedy szczeniak powinien być pierwszy raz u fryzjera?

- Ja swoim klientom pierwszą wizytę proponuję jak najwcześniej, by powoli przyzwyczajać pieska do zabiegów. Z reguły jest to 4-5 m-c życia. Błędna jest powszechnie krążąca opinia pierwszej wizyty - po skończeniu roku życia pieska. Jak też wielkim błędem jest to, że kąpie się psa rzadko, ot raz na rok! psa tak jak i człowieka swędzi skóra-wtedy się on drapie częściej i czuje się niekomfortowo…zwłaszcza takie pieski co przebywają w domu… nie mówię tu by przesadzać z kąpielami, no chyba, że zachodzi taka konieczność…

 - Czy wszystkie psy nie lubią się czesać i boją się groomera prawda to czy fałsz?

- Pieski, które wiedzą już co to grzebień i to, że nie robi on krzywdy, nie próbują go atakować i dają się spokojnie czesać. Jeśli pies jest strachliwy, bojaźliwy niestety nawet najlepszy fryzjer tego nie zmieni. Piesek będzie przestraszony. Czasami można sprawić by bał się trochę mniej – wszystko to jednak zależy od charakteru psa-jeden się boi wszystkiego, jeden przełamie ten strach i staje się odważniejszy, a jeden przychodzi do salonu i od razu wie po co przyszedł.

Wszystko zależy od charakteru psa jeden będzie bardzo spokojny i wszystko da sobie zrobić, a drugi będzie bardzo agresywny i mimo, że użyjemy swojego doświadczenia i sprytu i tak będzie kąsał …

- Czy poświęca pani czas na poznanie charakteru psa poprzez właściciela zwierzaka, by później wiedzieć jak z nim postępować i czy to zawsze się pani udaje?

- Jeśli piesek jest u mnie pierwszy raz wypytuje właściciela czego mogę się spodziewać po jego pupilu. To jednak nie wystarcza, bacznie obserwuję jego zachowanie i z praktyki wiem czego mogę się spodziewać i umiem oceniać czy np. warczy ostrzegawczo, czy to warczenie to już ostatni moment, by wziąć rękę uchraniając się przed zębami. Potrafię wyczuć psa niemal w 100%.

- Jakie błędy pielęgnacyjne popełniają właściciele psów?

- Najczęstsze błędy to nieczesanie i zostawianie filcu na zimę, by pieskowi nie było zimno.Pamiętajmy! Kołtuny nie grzeją !!!

 - Lepiej kąpać psa pod prysznicem czy w wannie?

 - To sprawa indywidualna. Ja kąpię w wannie, a część klientów pod prysznicem. Jak kto woli, na pewno pod bieżącą wodą.

 - Czy przychodzą do pani klienci, którzy swoje pupile wystawiają na różnych wystawach i czy po takiej wizycie zwierzątka te mają większe szanse na wygranie wystawy?

 - Tak, przychodzą. Ale to nie mnie oceniać, czy mają większe szanse na wygranie wystawy.

 - Jaka fryzura jest modna dla pieska w tym sezonie? Czy stosowanie są z reguły te same czy moda się zmienia i czy uzależnione jest to od rasy danego zwierzaka?

- Hmmm......ostatnim hitem była fryzura tzw. „ puppy” czyli na szczeniaczka, właściciele jednak nie idą za modą, strzygą tak jak im i ich pupilom jest wygodnie.

Pani Małgosia wykonywała już różne uczesania swoim pupilom, na życzenie właściciela, pieska czesała już na tzw. „irokeza” (sierść na głowie na lakierze itd itp ..), farbuje też na życzenie, sierść psa różnymi kolorami ( łapki, uszka czy ogonek), a także szyje ubranka dla nich, wszystko to po to, by sprostać wszystkim oczekiwaniom ich właścicieli, ale jeżeli widzi, że jakiś pomysł jest przesadny bardzo go odradza.

 

                YORK MOLLY- MAŁA MODELKA
    JEDNE Z NIEKTÓRYCH  UBRANEK DLA PIESKÓW

 
 

 - Jeżeli zwierzak ma mocne kołtuny czy jedynym sposobem jest wtedy jego ogolenie? A jak radzić sobie gdy u naszego pupilka wystąpi łupież, co wtedy?

- Do kołtunów najlepszy jest tzw. filcak, nie zawsze pieska trzeba golić jednak czasami warto wybrać tą opcję, by oszczędzić zwierzakowi cierpienia i bólu. Łupież może być spowodowany złym spłukiwaniem szamponu, zbyt suchym powietrzem, w którym przebywa pies, używaniem „ludzkich” kosmetyków, zbyt rzadkimi kąpielami, jednak najczęstszą przyczyną jest zła dieta psa. Pierwszą rzeczą,jaką musimy zrobić jest ustalenie przyczyny łupieżu. Jeśli to wina jedzenia trzeba zmodyfikować dietę wzbogacając ją olejem z łososia. Jeśli to nie pomoże najskuteczniejszy jest preparat Laveta Super z firmy Beephar. Jeżeli nie uporamy się z łupieżem sami warto odwiedzić weterynarza.

 - Czym wybielić sierść pieska, gdy jest zażółcona? A jak przywrócić połysk jego sierści?

- Do wybielania sierści stosuje się szampony wybielające. Na rynku są powszechnie dostępnie środki nabłyszczające, regenerujące włos, olejki itd. Trzeba przede wszystkim działać „od środka” tzn. do diety dołączyć większą ilość kwasów tłuszczowych Omega 3 i Omega 6. Kwasy te występują w olejach, np. w oleju z wiesiołka. Dobry wpływ ma też biotyna. Matowa, sucha i łamliwa sierść czy łupież związane są często z brakiem tej witaminy. Jeśli pieskom łzawią oczy też nie wolno tego lekceważyć, bo piesek może wymagać interwencji weterynarza z powodu zapchanych kanalików łzowych.

  - Gdy pies po kąpieli tarza się po pokoju, trawie, piasku, czy to normalny jego odruch, czy jest to dowód na to, że źle znosi środki kosmetyczne?

- Wiele psów po kąpieli tarza się w trawie itp. żeby pozbyć się „tego” zapachu. Psy nie znoszą chemicznie nagromadzonych aromatów, ostrych szamponów, perfum i próbują się ich pozbyć poprzez tarzanie w czym popadnie, by po prostu „swojsko” pachnieć. To normalne i nie należy bać się, że pies np. na coś choruje.

 - Jakim szamponem należy myć naszego zwierzaka czym należy się kierować wybierając szampon? czy jest wielka różnica pomiędzyszamponem dla pieska, czy kotka?

- Do mycia pieska należy przede wszystkim wybierać szampon bardzo łagodny, jak najmniej perfumowany no i nie taki z jak najniższej półki. Nie mówię, że ma być jeden z najdroższych. I obowiązkowo nie myjemy pupila swoim „najlepszym” szamponem. Skóra psa i skóra ludzka ma inne ph. Pieski należy kąpać w szamponie dla piesków. Wiele firm oferuje szampony naturalne, bazujące na naturalnych składnikach, które nadają się do mycia psów jak i kotów. W szamponach dla kotów zawarty jest wyciąg z kocimiętki, które koty wprost uwielbiają.

 - A co jeśli nasz pupil ma alergię?

- Zwierzak może mieć alergię na szampon, kosmetyki wtedy należy je zmienić i zobaczyć efekt. Przeważnie alergie naszego pupila to alergie pokarmowe. Można wykonać wtedy testy alergiczne, ale są one bardzo drogie, bo rzędu około 470 złotych.

 - Z którymi psami jest najłatwiej, najprzyjemniej pracować, a z którymi najtrudniej ?

- Najtrudniej pracuje się z psami agresywnymi i w dodatku nieprzyzwyczajonymi do niczego. Małe pieski łatwiej jest opanować, przesunąć, obrócić, ale są za to bardziej ruchliwe, choć nie wszystkie. Niektóre, a zwłaszcza te duże, są z kolei bardziej leniwe, nie chce im się obracać czy wiercić. Niestety od wypadku samochodowego nie pracuję już z dużymi psami ze względów zdrowotnych.

Mąż pani Małgosi, Andrzej bardzo żonę wspiera w tym co robi, w pełni popierając jej działania i trzyma mocno kciuki w dalszych jej planach związanych z jej pasją, a jak trzeba to pomaga. Rodzina…sąsiedzi….również.

 - Czy potrzebna jest pomoc drugiej osoby np. do utrzymania większego psa? czy daje sobie pani sama radę?

- Jeśli tylko mąż jest w domu, a nie w pracy zdarza się, że mi pomaga. Czasami on wykąpie czy wysuszy pieska, a ja mam czas dać odpocząć kręgosłupowi. Czasem zdarza się, że pomaga mi wygolić pieskowi brzuszek - jak ten jest zbyt ruchliwy, więc każda pomoc ze strony męża jest dla mnie na wagę złota. Klienci z reguły znają męża i czasem zdarza się i tak, że to od niego odbierają swojego pieska. Jestem bardzo zadowolona z jego pomocy.

 

… Mam też takich stałych czworonożnych klientów, którzy jak tylko otwierają się drzwi mojego samochodu same wskakują do niego. Sądzę, że są przyzwyczajone do auta i podróżowania, zazwyczaj fajnie się z takimi pieskami współpracuje. Są i takie, które za żadne skarby świata nie chcą wejść do auta ,bo po prostu jest to dla nich nowość i tu zaczyna się problem. Zdarza się niekiedy, że pieski te wymiotują i gorzej znoszą podróż…Są i takie, które boją się klatki, bo właściciele wożą je na fotelu pasażera lub na tylnej kanapie-mówi pani Małgosia. Ze względów bezpieczeństwa nie mogę przewozić piesków tak jak robią to ich właściciele- dodaje.

 - Gdzie znajdują się pieski w czasie pobytu u pani, jakieś specjalny pokój, oddzielne kojce?

- Zawsze mam tylko jednego psa, z którym pracuję, z reguły. Ale jeżeli właściciel ma dwa pieski, mogę zaopiekować się dwoma. Jak jestem zajęta jednym – drugi biega po salonie, śpi sobie na kocyku albo siedzi na stole, bo musi obserwować co się dzieje z jego kolegą lub siedzi mi ma kolanach, bo tak mu wygodnie i nie chce położyć się gdzie indziej, chce na kolanach i koniec, kropka. Miałam kiedyś trzy pieski naraz , ale na dłuższą metę muszę stwierdzić, że w salonie było istne szaleństwo…śmiech…

 - Jaką najdziwniejszą prośbę klienta musiała pani spełnić i czy dała pani radę?

 - Kiedyś miałam prośbę, by całkowicie zgolić dwa nowofundlandy,na 2mm.Niestety nie spełniłam tej prośby. Tych psów się w ogóle nie strzyże, a co dopiero obciąć na łyso albo na zero, jak kto woli.

 - Zdarzyło się jakieś dziwne czy przykre zdarzenie związane z kotkami, pieskami?

- Tak. To atak padaczki u yorka. Było to straszne, zsiniały język wysunięty z pyszczka, łapki sztywne itd...właściciele nie poinformowali mnie o chorobie. Drugi, to mdlejący pies, który dodatkowo obficie się ślinił, nie reagował na nic. Po szybkiej konsultacji z właścicielami usłyszałam, że niczym mam się nie przejmować, że on po prostu czasem tak ma. Zdecydowanie zaleciłam wizytę u weterynarza. Oba przypadki skończyły się szczęśliwie, nikomu nic się nie stało, a mnie przyprawiły o szybsze bicie serca.

Dziwne zdarzenie to może takie jak pewien właściciel czesał swojego yorka „szczoteczką do czyszczenia paznokci”, dodam, że piesek był bardzo zaniedbany, bardzo skołtuniony, miał na sobie chyba wszystko, począwszy od mchu, liści, gałęzi do nie wiadomo jeszcze czego…Piesek był w takim stanie, że nie umiał dźwignąć łapki do siusiania!!! to był szok! …wspomina pani Małgosia.

Są różne pieski …charakterne… jest i taki z Żor, który nie wiadomo kiedy, nie wiadomo dlaczego zaczyna kąsać…i nic nie pomaga...opanowanie, dobre słowo, spokojny głos czy smakołyk...po prostu coś mu się odwidzi i ciach…stoi grzecznie, a za chwilę ugryzie nie wiedzieć czemu…kiedyś przez jego ugryzienie zszedł mi dwa razy paznokieć …mówi pani Małgosia, śmiejąc się, chociaż pewnie wtedy- wcale nie było jej do śmiechu..

 - Wszystkich pasjonatów pytam o jakiś śmieszne zdarzenie związane z ich pasją, pani pasja to zwierzęta, więc jakieś śmieszne zdarzenie związane z nimi, w pani zakładzie czy może w czasie jego transportu, kiedy je pani do siebie przywozi, a może u klienta?

- Największy śmiech wzbudza we mnie śpiący na stojąco w czasie pielęgnacji pies. Gdyby nie smyczka, do której jest przypięty, by nie spadł ze stołu, z całą pewnością by się przewrócił. A tak ciężko próbuje utrzymać równowagę na chwiejnych łapkach przy ogromnej chęci ucięcia sobie drzemki. Mam kilka piesków, które nawet zaczęły mi na stole chrapać. Ogromna „drzemota” bierze przeważnie szczeniaczki, które zmęczone rozczesywaniem, kąpielą, suszeniem nie mogą doczekać końca wizyty.

Kilka miesięcy temu miałam oto taki sobie przypadek :

Pewna matka dała mi do ostrzyżenia dwa pieski shih-tzu. Nie ukrywam, że były mocno zaniedbane,zarośnięte i skołtunione. Kiedy je odwiozłam przywitała mnie trójka dzieciaków około 11-lat, dwóch chłopców i dziewczynka. Jeden z chłopców mnie zapytał czy te pieski w klatce są do sprzedania? Na to pytanie odpowiedziała mu dziewczynka..” Ty głupku, nie widzisz, że to nasze”...chłopiec nie umiał uwierzyć, a ja śmiałam się całą drogę powrotną do domu...

Inny przypadek :

Odwożę pieska, odbiera go właściciel nieco oburzony, nie chce go przyjąć po strzyżeniu, dostaję naganę, pomyślałam, że pies jest obcięty źle, brzydko lub nierówno. Jak się później okazało pan ten myślał, że przywiozłam mu innego psa! On chciał swojego! Dopiero gdy pies się z nim przywitał, mężczyzna zrozumiał, że to jego pupil, choć ciągle patrzył na niego z niedowierzaniem. Bardzo wtedy przepraszał mnie za zaistniałą sytuację…

Mój stały klient pies Tofik rasy cocker spaniel, jak tylko zostanie obcięty od razu biegnie jak szalony do samochodu…ja mu mówię Toficzku poczekaj, przecież muszę ci najpierw bagażnik otworzyć, ale on nic – klapki na oczach i pędzi na oślep! I takie to czasem są śmieszne zdarzenia...

… Nie przekarmiajmy też naszych pupili przesadnie, bo bardzo później cierpią … są otłuszczone, mają strasznie zdeformowane i nienaturalnie powyginane łapki, skrzywiony kręgosłup…bardzo chorują, wielokrotnie wymagają wizyt u weterynarza…

 

Większość psów, którymi się zajmuję to moi

stali klienci.

Kojarzę ich nie po nazwisku właściciela, ale po imieniu psa.

Psy doskonale wyczuwają, że chcę im pomóc.

Wiedzą też, że nie zrobię im krzywdy, a jedynie sprawię, że

będą piękne i zadbane.

 

PANI MAŁGOSI, ŻYCZYMY POWODZENIA W SALONIE „AZOR”, DOPIESZCZANIA SWOICH PUPILI – CZWORONOŻNYCH KLIENTÓW ORAZ SPEŁNIENIA WSZELKICH PLANÓW I ZAMIERZEŃ Z NIMI ZWIĄZANYCH. JA, ZE SWOJEJ STRONY GORĄCO POLECAM NASZĄ DZIELNICOWĄ „PSIĄ MAMĘ” – BO WARTO!                                                                                                                                  

                                                                                         Rogoźna, 2014r      (dede)

PORADNIK 10 ćwiczeń, które powinien wykonać każdy opiekun psa, aby zapewnić mu bezstresową wizytę w salonie pielęgnacji psów.

Wszystkie ćwiczenia powinny być dla psa przyjemne i komfortowe, mają na celu przyzwyczajenie psa do wszelkich manipulacji i znoszenia ich zupełnie spokojnie. Podstawą jest zaufanie psa do człowieka. Jeśli w którymś momencie pies wykazuje niepokój lub zdenerwowanie, postaraj się rozłożyć ćwiczenia na drobne elementy, nagradzając smakołykami spokojne zachowanie. Nie wolno na siłę przytrzymywać wyrywającego się psa, gdyż to wzmaga jego lęk, który w niekiedy może spowodować agresywne zachowanie, trudne do wyeliminowania. Najlepiej pracować już z małym szczeniakiem, który zwykle dość łatwo akceptuje podnoszenie, przewracanie i dotykanie różnych części ciała. Nie przeprowadzaj ćwiczeń, gdy pies jest rozbawiony, podekscytowany, wykorzystaj chwile uspokojenia i odpoczynku. Ruchy człowieka powinny być spokojne i opanowane, można mówić do psa łagodnym głosem.

1. UNIERUCHOMIENIE
Przytrzymaj psa przez chwilę, tak, żeby nie mógł odejść ani zmienić pozycji.

2. WYSTAWIANIE NA STÓŁ
Podnieś psa i postaw na stole, głaszcz przez chwilę, możesz nagradzać za spokojne stanie, po czym zdejmij go ze stołu. Nie pozwól, aby pies sam zeskoczył. To samo można powtarzać wstawiając psa do wanny lub brodzika.

3. LEŻENIE NA BOKU
To ćwiczenie można wykonywać na dwa sposoby: nauczyć psa spokojnie akceptować przewracanie na bok, albo kłaść się na boku na komendę. Leżący na boku pies powinien spokojnie pozwolić się przytrzymać i dotykać.

4. ZĘBY
Delikatnie otwórz pysk psa i dotykaj, zębów, dziąseł, języka uważając by jednocześnie nie zasłaniać psu oczu.

5. OCZY
Przytrzymując delikatnie głowę psa odchyl dolną i górną powiekę, ewentualnie przemyj okolice oczu preparatem do pielęgnacji oczu.

6. USZY
Regularnie masuj uszy i jeśli jest taka potrzeba usuń nagromadzony brud miękkim wacikiem nasączonym płynem do przemywania uszu.

7. ŁAPY
Podnoś, przytrzymuj i masuj każdą łapę, dotykaj opuszków i skóry pomiędzy palcami.

8. BRZUCH
Podczas gdy pies leży na boku lub na grzebiecie, masuj brzuch i klatkę piersiową.

9. DOTYK OBCEJ OSOBY
Wykorzystuj nadarzające się okazje, aby osoby nie znane psu głaskały go i dotykały. Jeśli pies jest przy tym zupełnie rozluźniony, przeprowadzaj z obcymi wszystkie powyższe ćwiczenia.

10. PRZYZWYCZAJANIE DO SZCZOTKI
Systematycznie przyzwyczajaj psa do czesania szczotką lub grzebieniem. Wybieraj czas, gdy pies jest spokojny i nagradzaj smakołykami spokojne zachowanie.


Andrzej Kłosiński - behawiorysta, (na podstawie materiałów szkoleniowych fundacji ALTERI)

Objaśnienia:

Groomerfryzjer dla zwierząt. Najczęściej używane w stosunku do psich i kocich fryzjerów. Określenie pochodzi od angielskiego wyrazu to groom – pielęgnować. Zawód fryzjera dla zwierząt znany jest w wielu krajach świata, w Polsce zaczyna się dopiero rozpowszechniać. Gromerzy nie tylko przycinają sierść psów i kotów różnych ras, zajmują się często trymowaniem, myciem, pielęgnacją, czyszczeniem uszu, usuwaniem insektów i wieloma innymi zabiegami. Istnieją specjalne przyrządy do pielęgnacji sierści różnych ras. Niektóre salony oferują nawet farbowanie czy psie perfumy. O ile w Polsce, tak jak np. w Niemczech zawód groomera nie jest zawodem chronionym, w wielu krajach Europy oraz w USA istnieją restrykcje dotyczące jego wykonywania. Aby otworzyć salon fryzjerski dla zwierząt konieczne jest tam ukończenie kursu oraz zgoda odpowiedniego urzędu.

Behawioryzm (ang. behavior lub behaviour - zachowanie) - kierunek psychologiczny, który rozwinął się w XX wieku, przede wszystkim w USA.

Trymowanie sierści – zabieg pielęgnacyjny polegający na usuwaniu martwej sierści psa. Trymowanie poprawia jakość sierści: usztywnia ją, zmniejsza wzrost podszerstka, poprawia kolor, a także eliminuje problem sierści w domu, ponieważ pies wytrymowany nie gubi sierści. Zabieg ten dotyczy ras psów szorstkowłosych. Częstość przeprowadzania zabiegu wynosi około 1-2 miesiące, a ustala się ją na podstawie ręcznego badania wypadania sierści lub obserwując, ile sierści zostaje na powierzchniach (dywanach, meblach), gdzie pies przebywa. Trymowanie nie jest zabiegiem bolesnym, gdyż usuwana jest martwa sierść, a w jej miejsce rośnie zdrowy włos. Martwa sierść albo wypada sama, albo też pozostając utrudnia wzrost owłosienia. Trymowanie przeprowadza się za pomocą palców lub nożyka trymerskiego. Trymowanie psów ras, u których nie tworzy się specjalnych fryzur, jest stosunkowo proste: trymerem posługuje się prawie tak samo jak grzebieniem, z tą różnicą, że nie rozczesuje się włosa, tylko przejeżdża po nim trymerem pojedynczymi długimi ruchami z kierunkiem włosa. Jednakże większość psów ras, które wymagają trymowania (teriery, sznaucery) wymaga utworzenia konkretnej fryzury. W takich przypadkach trymowanie wymaga wielkiej wprawy, a sam proces trwa kilka godzin. Podczas trymowania ważne jest, aby nie tylko usunąć martwe włosy, ale również zrobić to we właściwy sposób. Błędy w trymowaniu mogą doprowadzić nie tylko do pogorszenia efektu wizualnego, ale również do poważnych problemów skórnych psa.

Podszerstek – krótka, gęsta, miękka warstwa futra części ssaków pod okrywą włosową. Warstwa podszerstka i warstwa włosa okrywowego tworzą sierść. Podszerstek, który znajduje się pod włosem okrywowym, jest nieprzemakalny i stanowi ochronę termoizolacyjną oraz pełni funkcję rusztowania dla włosów warstwy okrywowej. Zależnie od pory roku, temperatury, gatunku i rasy zwierzęcia podszerstek może być mniej lub bardziej obfity.

Strzyżenie piesków ze wzorcem FCI - Wzorzec FCI, szczegółowy opis cech danej rasy, w tym również wyglądu, wydany oraz zatwierdzony przez FCI (Fédération Cynologique Internationale), czyli Międzynarodową Federację Kynologiczną.Strzyżenie wykonywane według ustalonych wzorców FCI mających na celu uwydatnienie kształtów sylwetki oraz włosa – przede wszystkim u psów wystawowych. .                                                                                                                                

.....................................................

...............................




    >>> PODSTRONA  W  CIĄGŁEJ  ROZBUDOWIE <<<

...wszyscy mamy swoje pasje, ale nie wszyscy mamy odwagę o nich opowiedzieć ...

Jeśli jesteś mieszkańcem Rogoźnej, chcesz Nam opowiedzieć o swojej pasji...hobby...chętnie Cię wysłuchamy -napisz do nas pod adres: dpabis@onet.pl

Bez zgody administratora strony, kopiowanie zabronione!


Załóż darmową stronę z Beepworld.pl
 
Za treść tej strony odpowiedzialny jest wyłącznie jej
autor. Osiągalny jest za pomocą tego Formularza!