jeśli chcesz słuchać nagrania w czasie czytania treści na podstronie  "Ludzie nieprzeciętni Naszej  Dzielnicy - 1  " załącz przycisk"  lub  w/g  potrzeby  wyłącz.

 

LUDZIE  NIEPRZECIĘTNI

NASZEJ  DZIELNICY - 1

 

             

"NIKT NIE MOŻE STRACIĆ Z OCZU TEGO, CZEGO PRAGNIE.

NAWET KIEDY PRZYCHODZĄ CHWILE,

GDY ZDAJE SIĘ, ŻE CAŁY ŚWIAT I INNI SĄ SILNIEJSI

SEKRET TKWI W TYM, BY SIĘ NIE PODDAĆ."

                                         

                                                      Paulo Coelho

 

KIM SĄ LUDZIE NIEPRZECIĘTNI ?

 

- mają wyrazistą osobowość,
- są zauważalni, charakterystyczni,
              - są osobami inteligentnymi, nadzwyczajnymi,                                  - są osobami wyróżniający się, wybitni, szczególni,                               - są  niezwykli, unikalni, fenomenalni,                                        - to osoby wyjątkowe, niesamowite, niepowtarzalne

- mają duże poczucie humoru, nietuzinkowi,
- potrafią zabłysnąć jakąś wyjątkowo elokwentną ripostą,   

- posiadający umiejętność łatwego i przekonującego posługiwania się językiem;

-  retoryczny, krasomówczy, oratorski;

- bohaterscy, pokorni,dumni,

- o nadzwyczajnym talencie..w dowolnej dziedzinie

Przeciętny człowiek nie jest specjalnie ciekaw świata. Ot, żyje, musi jakoś się z tym faktem uporać, im będzie to kosztowało mniej wysiłku - tym lepiej. A przecież poznawanie świata zakłada wysiłek, i to wielki, pochłaniający człowieka. Większość ludzi raczej rozwija w sobie zdolności przeciwne, zdolność :

ABY  PATRZĄC - NIE WIDZIEĆ,

ABY  SŁUCHAĆ - NIE SŁYSZEĆ .

 

 

... Nieprzeciętne zdolności to wyjątkowy skarb, ale czasem płaci się za niego wielką cenę...

Kim są geniusze? Co decyduje o tym, że jeden człowiek okazuje się nieprzeciętnie inteligentny? Do tej pory nie wyjaśniono tego, dlaczego u jednych wybitne zdolności objawiają się już w wieku kilku lat, a u innych dopiero po... sześćdziesiątce...

 

1.

 

FRANCISZEK   SOLICH

– kronikarz Rogoźnej

Ur. 3.12.1875 r - Zm. 1997 r

 

Franciszek Solich urodził się 3 grudnia 1875 roku w Jaśkowicach koło Orzesza. Od 9 roku życia mieszkał w Rogoźnej. Tu chodził do szkoły powszechnej i już od 1898 roku rozpoczął pisanie kroniki lokalnej, którą wytrwale prowadził do końca swojego życia. opisywał fakty z przeszłości z perspektywy czasu. Zaczął , kiedy był już dorosłym człowiekiem, ale sięgał do czasów swojego dzieciństwa, do roku 1882. Pisał, opierając się na swojej pamięci, na tym , co sam widział i zapamiętał. Wspominał lata, kiedy sam był „bajtlem” i chodził do szkoły w Rogoźnej.

Dość dokładnie zrelacjonował warunki, w jakich uczyły się dzieci w tamtych czasach.    

Pierwsza kronika, spisana do 1944 roku, uległa zniszczeniu w wyniku działań wojennych. Druga,  odtworzona po wyzwoleniu i kontynuowana przez dalsze lata jego życia, nosiła tytuł : „ Z pamięci mojego życia i opowiadań moich dziadków Nowarów”. 

Z jego zapisków wiadomo, że stosunkowo wcześnie wkroczyła do Rogoźnej technika. Prezentowany poniżej fragment jest dowodem na to, że już po pierwszej wojnie we wsi był motocykl i radio.

 

…” Bardzo wcześnie wkroczyła do Rogoźnej cywilizacja. Już po I Wojnie Światowej było we wsi radio i motocykl., a mioł go w swoim posiadaniu niejaki Juliusz Sojka. Radio w tych czasach było dla ludzi czymś bardzo nowym, co znali tylko ze słyszynio. Nawet zza granic dalekich można się było czegoś dowiedzieć. Za Polski sanecyjnej było wolno słuchać radia zza granicy, a za Polski Ludowej nie wolno było.

Dlaczego? Diobli wiadzą! Ale nie były to takie radia jak momy  teraz, bo te radia były ze słuchawkami. Tylko jeden mógł słuchać. Tak też bywało, że te słuchawki wydzierali sobie, bo każdy chciał je mieć na uszach.

Drugim nabywcom radia i motocykla był nauczyciel Walenty Domagała, który przybył tu z Krakowa. Tak samo było z rowerami. Co rok przybywało radiów, motocykli rowerów. A ile też rozmaitych wypadków było, nawet Śmiertelnych i skaleczeń”… 

 

Franciszek Solich, wierny kronikarz, opisywał sprawy wsi i regionu.

Był ojcem wielodzietnej rodziny, wzorowym rolnikiem i aktywnym działaczem Rogoźnej.

Jego setne urodziny hucznie świętowała cała wieś.

Dożył 102 lat i jest zaliczany do najdłużej żyjących mieszkańców tej ziemi.   Spoczywa na cmentarzu w Rogoźnej. 

              z książki "Rogoźna przez wieki" L.Buchman,E.Gwóźdź       (dede)          


 

2.

 

.… Historia mojego dziadka Nikodema 

   i  jego rodziny…

 

  ... Piękną Historię Swego Dziadka  opowiada nam   mieszkaniec Naszej Dzielnicy, ksiądz  Krzysztof  Płonka ...

Od  9 lat  ksiądz, od 4 lat mieszka i pracuję w Mołdawii, m.in. jako duszpasterz Polonii. Pochodzi  z Rogoźnej,                 z Górnego Śląska, gdzie żyli  jego przodkowie ze strony Matki, Małgorzaty. Natomiast jego Ojciec, Stanisław pochodził z Małopolski.

Część jego rodziny wyemigrowała na początku XX w. do USA... Rodzina  księdza Krzysztofa utraciła z nimi kontakt  blisko 50 lat temu, ale udało mu się ich odnaleźć między innymi dzięki : MyHeritage i innym portalom społecznościowym, po prawie  10 latach  poszukiwań, od kiedy zainteresował się genealogią...

 

- Nikodem Wacławczyk -–

Powstaniec, legionista, zegarmistrz i dziadek.  
Protoplasta rodu Wacławczyk to Thomas Wacławczyk, urodzony w Izbicku (Stubendorf) w 1862 roku, mój pradziadek ze strony matki, Małgorzaty. Miał kilkanaścioro dzieci i dzisiaj nikt nie pamięta dokładnej ich liczby. Najstarsza córka Łucja urodziła się w 1885 roku, najmłodszy syn, Józef w 1938.

 

 

Mój dziadek Nikodem Florian Wacławczyk przyszedł na świat  3.05.1903 roku w Solarni należącej wówczas do Królestwa Prus. Dokładnie w dzień jego 18 urodzin wybuchło III Powstanie Śląskie, w którym wziął udział jako jedyny syn z tej rodziny. Po podziale Górnego Śląska jego rodzinny dom pozostał na terytorium Niemiec. Za udział w Powstaniu, w obawie przed represjami ze strony niemieckich władz, udał się na emigrację do Francji. Tam zdobył zawód zegarmistrza  złotnika, pracował na kolei, aż w końcu zaciągnął się do Legi Cudzoziemskiej i służył        w Maroku. Jego siostra znalazła pracę jako sprzątaczka w gospodzie, po polskiej stronie granicy w Żorach, gdzie pracowała wraz z moją przyszłą babcią Agnieszką.

 
                                                                                      
                 Stopnie na mundurze kolejarskim wedle tabel  ( Beamte der Besoldungsgruppe RDB )
 
Po zakończeniu służby w Legii dziadek odwiedził swoją siostrę w Żorach i poznał swoją przyszłą wybrankę serca. Pojawiła się iskra miłości i postanowili się pobrać, ale na drodze stanęło obowiązujące prawo i polscy urzędnicy. Dziadek jako obywatel Niemiec nie dostał zgody na ślub z obywatelką Polski! Miłość i spryt dziadka okazały się jednak silniejsze. Zrzekł się niemieckiego obywatelstwa i, dzięki kuzynowi zajmującemu poważne stanowisko w Policji Śląskiej w Katowicach, już po tygodniu otrzymał obywatelstwo polskie. Gdy przeszkoda formalna zniknęła, zakochani w sobie Nikodem i Agnieszka stanęli na ślubnym kobiercu, 30.10.1932 roku.

W roku 1934 przyszła na świat moja mama Małgorzata,         a rok później jej brat Bronisław. Po wybuchu II wojny światowej wypadek podczas pracy na kolei uchronił mojego dziadka przed powołaniem do Wermachtu. Został jednak zatrudniony w roli tłumacza dzięki doskonałej znajomości języka niemieckiego, francuskiego, polskiego i rosyjskiego, oraz nieco słabszej czeskiego i... arabskiego, którego nauczył się podczas pobytu w Maroku. W roku 1945 historia rodziny Thomasa Wacławczyk niespodziewanie zmieniła bieg. Spośród dziesięciorga dorosłych dzieci mających już swoje rodziny, pięcioro zostało uznane przez nowe władze polskie za Polaków i pozwolono im pozostać na Górnym Śląsku, a pięcioro za Niemców, którym nakazano opuścić granice Polski.

 

 

Rodzinny dom mojego dziadka zajęli repatrianci zza wschodniej granicy  i mieszkają w nim do dnia dzisiejszego. Wspomnę jeszcze, że wśród kuzynów mojego dziadka znajdziemy osoby zarówno wcielone do Wermachtu, czasem z własnej woli, jak również więźniów obozu Auschwitz. Więźniem Auschwitz był również szwagier dziadka, którego synowie walczyli na froncie wschodnim, oczywiście w mundurach Wermachtu.

Nikodem Wacławczyk po wojnie kupił 7 ha pola należącego wcześniej do rodziny Hupka w Rogoźnej przy ówczesnej ulicy Leśnej 5, gdzie wybudował dom w którym zamieszkał wraz z żoną Agnieszką i trójką dzieci, bowiem oprócz własnej córki  i syna, adoptowali jeszcze jedną córkę Janinę. Dzisiaj trudno jednak szukać tego adresu w Rogoźnej, ponieważ ul. Leśna to dzisiejsza ul. Gajowa, która powstała z połączenia ul. Dębowej (ta część należała do sołectwa Rogoźna) i ul. Leśnej (należała do sołectwa Osiny). Pracował w kopalni Chwałowice, aż do przejście na emeryturę w roku 1951.

 

W wolnym czasie brał udział między innymi w wyścigach kolarskich, w których zajmował wysokie miejsca i zdobywał liczne dyplomy oraz nagrody. Zajmował się również fotografią, co na tamte lata było zajęciem dość rzadkim, bowiem pierwsze klisze fotograficzne których używał były szklane, ale dzięki temu dzieciństwo mojej mamy jest doskonale udokumentowane fotograficznie. Na emeryturze powrócił do zegarmistrzostwa i złotnictwa, czym zajmował się aż do śmierci.

                                 Mój Dziadek Nikodem,

                                      zmarł 16.09.1984r.

Pochowany został na cmentarzu komunalnym w Osinach.

 

ks. Krzysztof Płonka

                                                                               

Bardzo gorąco dziękuję  ks. Krzysztofowi, za opowiedzenie historii swojego dziadka oraz za udostępnienie zdjęć z prywatnego albumu dla stworzenia prawidłowego wizerunku Mieszkańca Naszej Dzielnicy, Nikodema Wacławczyk.                                                  

                                                                                                 Rogoźna, 2014r  (dede)    




                                                                                                                                                                                                                          

3.

 

 

JAN   CYRULIK

Zm. 1942 r - OŚWIĘCIM

 

Znane są również losy Jana Cyrulika mieszkańca Rogoźnej. Z relacji syna Karola wiemy, że brał udział w trzech Powstaniach Śląskich. W III Powstaniu Śląskim bronił Żor w II baonie 13 pułku pod dowództwem Nikodema Sobika. Za działania przeciwko Niemcom został wywieziony do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu, gdzie ciężko pracował w kamieniołomach. Zginął w 1942 roku jako więzień nr 32480 . Z tego okresu pozostało zdjęcie obozowe Jana Cyrulika

z książki "Rogoźna przez wieki" L.Buchman,E.Gwóźdź    (dede)

                                 z książki "Rogoźna przez wieki" L.Buchman,E.Gwóźdź       ( dede)




4.

 

Powstania  śląskie  

( 1919-1921)

zbrojne wystąpienia ludności polskiej przeciw niemieckiemu panowaniu na Górnym Śląsku, mające na celu przyłączeniu tych ziem do państwa polskiego.

 

Pierwsze powstanie śląskie

Bezpośrednią przyczyną pierwszego powstania (17-26 VIII 1919) było rozczarowanie ludności polskiej decyzją wersalskiego traktatu pokojowego o zarządzeniu plebiscytu na Górnym Śląsku. Powstanie objęło powiat rybnicki i pszczyński oraz część okręgu przemysłowego. Rozpoczęło się strajkiem generalnym, wybuchło spontanicznie, praktycznie bez przygotowania i po kilku dniach krwawych walk zostało stłumione przez oddziały niemieckiego Grenzschutzu.

Po pacyfikacji powstania Niemcy przystąpili do akcji represyjnych, trwających do przybycia na Górny Śląsk Komisji Między souszniczej, która przejęła władzę na terytorium plebiscytowym.

 

Drugie powstanie śląskie

Drugie powstanie (19/20-25 VIII 1920) objęło większą część okręgu przemysłowego oraz powiaty: lubliniecki, pszczyński, raciborski i rybnicki. Powstańcy żądali usunięcia policji i in. niemieckich organizacji zbrojnych oraz utworzenia polskich "straży obywatelskich".

Bezpośrednim celem powstania było zademonstrowanie siły żywiołu polskiego oraz obrona przed atakami niemieckiego terroru. Francuskie oddziały rozjemcze zachowały się neutralnie, podczas gdy Włosi wspólnie z Niemcami zwalczali powstanie.

W dniu 24 sierpnia postulaty powstańców częściowo zrealizowano, Międzynarodowa Komisja Plebiscytowa zarządziła usunięcie policji niemieckiej i utworzenie specjalnej, mieszanej policji plebiscytowej (Abstimmungspolizei - Apo). 28 sierpnia akcja powstańcza została całkowicie wstrzymana.

 

Trzecie powstanie śląskie

 

Trzecie powstanie (2/3 V-28 VI 1921), o największym zasięgu, zostało poprzedzone strajkiem powszechnym. Związane było z niepomyślnym wynikiem plebiscytu i zamiarem państw Koalicji (głównie Wielkiej Brytanii i Włoch) przyznania Niemcom całego okręgu przemysłowego. 2/3 V 1921 W. Korfanty wydał Manifest do Ludu Górnego Śląska, w którym zrzekł się funkcji komisarza plebiscytowego (Polski Komisariat Plebiscytowy) i obwołał dyktatorem powstania.

W ciężkich, krwawych walkach poległo prawie 1,5 tys. powstańców. Po początkowych sukcesach, od 21 maja do 5 czerwca powstańcy odpierali kontrofensywę niemiecką. W wyniku zaciętych walk, szczególnie w rejonie
Góry Świętej Anny (21-27 maja i 4-6 czerwca), niemieckie natarcie zostało powstrzymane. 25 czerwca podpisano porozumienie o wyznaczeniu linii demarkacyjnej, zaprzestaniu walk i wycofaniu sił niemieckich i powstańczych z terenu plebiscytowego.

Powstanie wpłynęło na korzystną dla Polski zmianę postanowień Rady Ambasadorów (20 X 1921) o podziale Górnego Śląska. W wyniku rewizji wcześniejszych ustaleń Polska otrzymała ok. 30% obszaru plebiscytowego z Katowicami włącznie. Główną siłą zbrojną w powstaniach była
Polska Organizacja Wojskowa Górnego Śląska
. Ważniejsi przywódcy: W. Korfanty, M. Mielżyński, M. Paluch, K. Zenkteller-Warwas, A. Zgrzebniok.

Walki powstańców śląskich  w powiecie rybnickim

W powiatach: rybnickim, raciborskim i kozielskim działała grupa operacyjna "Południe". Najwcześniej, bo już w nocy z 2/3 maja opanowano Wodzisław Śląski, jednakże po nagłym ostrzelaniu odpoczywających na rynku powstańców bronią maszynową, opanowywanie miasta przeciągnęło się do 4 maja. Tuż po północy 3 maja miejscowi powstańcy opanowali Żory nacierając z kierunku Woszczyc i Rogoźnej, a następnie szybko przegrupowali się w kierunku Rybnika, który zaatakowano już o 4.00 rano z kierunku Brzezin i Ligoty, wzdłuż toru kolejowego, i z kierunku Nacyny i Zamysłowa przez batalion rybnicki J.Płaczka. Zdobycie Rybnika utrudniała obecność w mieście żołnierzy Reichswehry, którzy w cywilnych ubraniach zostali przewiezieni w te rejony. Niemcy umocnili się w zakładzie leczniczym w Orzepowicach i w Paruszowcu, gdzie pomiędzy powstańcami śląskimi i Niemcami dochodziło do walk na białą broń. W konsekwencji Paruszowiec zdobyto dopiero po południu. Walki prowadzone były także w Rzuchowie, Biertułtowach, Lyskach, Jastrzębiu, Pilchowicach, Nieborowicach, Zwonowicach, Rudach i Czerwionce. Powstańcy dokonali także wypadu na lewy brzeg Odry na Zabełków, Roszków i zaatakowali Krzyżanowice. Niepowodzeniem w tym rejonie zakończyła się próba zdobycia Ostroga, wschodniego przedmieścia Raciborza i w efekcie zdobycia miasta oraz opanowania prawobrzeżnej Odry od Bierawy po Koźle oraz w rejonie Kędzierzyna.

W pierwszej fazie powstania zginęło około 100 powstańców śląskich, a 400 odniosło rany. W ciągu kilku następnych dni administrację po Niemcach przejęły Straże Obywatelskie (Przemysłowa, Gminna i Folwarczna), które rozbrajały i internowały niemieckich policjantów (APO). Z kolei na północnych terenach inicjatywę przejęli Niemcy, aresztując policjantów polskich (w Opolu, Kluczborku i Smardach).

Spis powstańców śląskich Naszej Dzielnicy, zweryfikowanych
przez Związek Powstańców Śląskich w latach 1936-1939 to:

    

      >  BUCH   HERMIN                                   - ROGOŹNA

      >  CYRULIK  JAN                                       - ROGOŹNA

      >  DZIUROK  WINCENTY                       - ROGOŹNA

      >  JARZOWY  ANTONI                             - ROGOŹNA

      >  MOTYKA  BRUNON                              - ROGOŹNA

      >  PAWLUS  JULIUSZ                               - ROGOŹNA

      >  TOMASZCZYK  FRANCISZEK          - ROGOŹNA

                        Na zdjęciu: rozpoznany Franciszek Tomaszczyk (zaznaczony na czerwono)

Franciszek   Tomaszczyk

Ur. 3.01.1902r    Zm. 3.05.1983r

syn Wincentego Tomaszczyk (Ur. ok. 1880r)

pochodził z Wisły Małej,

Długoletni Mieszkaniec Naszej Dzielnicy

Brał czynny udział w III powstaniu Śląskim, a

w czasie II wojny światowej  walczący

na różnych frontach.

Ślązak - patriota.

- Podczas wojny stracił syna Rufina,

                                                  Rufin Tomaszczyk, zginął podczas II wojny światowej,
                                                                     na froncie niemieckim
                                     (jedyne zdjęcie pozostało z tamtego okresu -na zdjęciu miał 19 lat )   

 Franciszek Tomaszczyk

został odznaczony różnymi medalami za zasługi ,

a także medalem kombatanta.

Wieloletni kombatant,

brał liczny udział w spotkaniach kombatantów w Żorach.

Spoczywa na cmentarzu w Żorach.

 

Kombatant dosłownie towarzysz broni. Słowo pochodzi z języka francuskiego i oznacza członka regularnych formacji wojskowych, ew. ruchu oporu. W znaczeniu potocznym jest to były żołnież, partyzant lub uczestnik ruchu oporu.

Według polskiej ustawy o kombatantach, kombatantami są osoby, które brały udział w wojnach, działaniach zbrojnych i powstaniach narodowych, wchodząc w skład formacji wojskowych lub organizacji walczących o suwerenność i niepodległość Rzeczypospolitej Polskiej.

 

 

Pomnik Powstańców Śląskich w Katowicach.
Największy i najcięższy pomnik w Polsce, postawiony w 1967
r

Mapa Powstań śląskich

                                                                                                           Rogoźna, 2014r   (dede)


5.

 

ALOJZY   HAJZYK

Ur.19.09.1923r - Zm.28.04.1988r

Ślązak – patriota

W czasie II-wojny światowej mieszkańcy Rogoźnej walczyli na różnych frontach, dając świadectwo Ślązaka –patrioty wśród nich był właśnie Alojzy Hajzyk

Uczestnik kompanii włoskiej, urodzony 19 września 1923 roku w Rogoźnej , syn Franciszka i Agnieszki z.d Mazurek. W lipcu 1942 roku został on powołany przymusowo do Wehrmachtu. Był na froncie włoskim. W listopadzie 1944 roku dostał się do niewoli brytyjskiej i w tym samym miesiącu zgłosił się jako ochotnik do Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Został przydzielony do 16 Lwowskiego Batalionu Strzelców w II Korpusie. W tej jednostce brał czynny udział w walkach na szlaku bojowym , który zakończył się zdobyciem Bolonii. Za zasługi wojenne otrzymał m.in. Medal Wojska oraz odznaczenie brytyjskie : Gwiazda 1939-1945 i Gwiazda Italii.Z wojska został  zwolniony 8 lutego 1947 roku.

Spoczywa na cmentarzu w Rogoźnej.

                                  z książki "Rogoźna przez wieki" L.Buchman,E.Gwóźdź          (dede)




6.

ALFRED   JANKO

Ur.1.05.1923r - Zm. 20.02.2001 r

 

Urodzony 1 maja 1923 roku w Boryni, syn Józefa i Berty z.d Bugla. Mundur Wehrmachtowski nie ominął go także w lipcu 1942 roku został wcielony przemocą do armii niemieckiej i wysłany na front wschodni. W dniu 17 sierpnia 1943 roku przeszedł linię frontu na radziecką stronę. Odesłany na tyły, zaciągnął się ochotniczo do Armii Polskiej w ZSRR. Najpierw skierowano go do pułku zapasowego ,a w styczniu 1944 roku został przydzielony do 7 pułku piechoty w 3 DP, tej najbardziej „Śląskiej”(około 40 procent składu stanowili Ślązacy) wśród dywizji tej armii.

Brał czynny udział w walkach na szlaku bojowym od Chełma Lubelskiego przez Lublin, Dębin, Warkę, Warszawę, Bydgoszcz, Poznań, Kołobrzeg, okolice Szczecina i Berlina. O udziale Alfreda Janko w walkach na tym szlaku świadczy dzisiaj cały szereg przyznanych mu odznaczeń :

Medal za Warszawę 1939-1945, medal Za Odrę, Nysę i Bałtyk, medal Za udział w walkach o Berlin, medal Zwycięstwa i Wolności 1945, medal Za zwycięstwo nad Niemcami oraz medale radzieckie:

Za Wyzwolenie Warszawy i Za Zdobycie Berlina  Nadano mu również  Odznakę Grunwaldzką mającą rangę odznaczenia.

Spoczywa na cmentarzu w Rogoźnej.

z książki "Rogoźna przez wieki" L.Buchman,E.Gwóźdź                                                                                                                     (dede)




7.

ALOJZY   MICHALSKI

Ur. 27.05.1925 r - Zm. 5.01.2007 r

 

Urodzony 27 maja 1925 roku w Świerklanach Górnych jako syn Franciszka i Waleski z.d Dudek, We wrześniu 1943 roku zastał zaciągnięty do Wehrmachtu, i po przeszkoleniu w 13 kompanii 8 pułku artylerii lekkiej, wysłano go 29 października do południowej Francji. Po inwazji aliantów 23 sierpnia 1944 roku trafił do niewoli pod Tulonem. Przebywał w miasteczku Heres, gdzie został ranny. Tam ochoczo zgłosił się do polskiego wojska. Przetransportowany został do Neapolu, służył od 20 października w II Korpusie, a 18 listopada ukończył kurs samochodowy i jako kierowca ciągnika artyleryjskiego i jednocześnie celowniczy działa otrzymał przydział do 3 Dywizji Strzelców Karpackich. W jej szeregach 9 kwietnia 1945 roku, uczestnicząc w rozpoczynającej się ofensywie, został lekko ranny.

Kolejną, tym razem ciężką ranę otrzymał dwa dni później i odwieziony został do 5 Szpitala Wojskowego w Casmmassima. Po wyleczeniu ukończył 17 sierpnia Szkołę Podoficerską artylerii przeciwpancernej. W 1946 roku wysłano go z Włoch do Anglii, gdzie 12 lutego 1947 roku został zdemobilizowany.

Za wojenny trud otrzymał odznaczenie : Medal Wojska i  brytyjskie : Gwiazda 1939-1945 oraz Gwiazda Italii (Kawalerowie Krzyża Walecznych)

Spoczywa na cmentarzu w Rogoźnej.

            z książki "Rogoźna przez wieki" L.Buchman,E.Gwóźdź                                                                                                                        (dede)




8.

 

WALENTY    DOMAGAŁA

 Ur.           - Zm. 21.11.1958r

 

Pierwszym nauczycielem w Rogoźnej był urodzony w 1784 roku Valenitin Dostrschill, który był także zarządcą gorzelni pana Pelchrzima (właściciela dworu szlacheckiego, który spłonął w Rogoźnej w 1825 roku ) zaś pierwszym kierownikiem polskim w tutejszej szkole -  Walenty Domagała.

Dnia 1 września 1922 roku przybył do Rogoźnej z Krakowa. Rozbudowana szkoła        w 1900 roku w czasie II wojny światowej uległa zniszczeniu w 60% i dlatego zajęcia  w szkole zostały zawieszone. W okresie okupacji szkoła raczej nie istniała gdyż nie potwierdzają tego żadne dokumenty z tego czasu. Wraz z wkroczeniem niemieckich wojsk wprowadzono szkołę niemiecką, zajęcia odbywały się tylko po niemiecku -uczniom sprawiało to sporo kłopotów gdyż nie rozumieli, co nauczyciele do nich mówili. Przekazywanie wiadomości odbywało się wyłącznie słownie bez jakichkolwiek pomocy. Wszystko, co polskie przepadło bez wieści. Dzieci nie mogły porozumiewać się między sobą, bo w języku polskim nie było wolno, a w języku niemieckim nie potrafiły.

W latach 1945-1958 kierownictwo w szkole przejął Walenty Domagała ,który objął z powrotem swe obowiązki po ponad pięcioletniej, przymusowej nieobecności spowodowanej działaniami wojennymi.

 

Fotografia uczniów oddziału III z nowym nauczycielem szkoły Walentym Domagała.

Wśród uczniów rozpoznano : w górnym rzędzie od lewej stoją : Antoni Juraszczyk, NN, Ryszard Hajzyk, Augustyn Siemianowski,NN,NN,NN,Franciszek Dziwoki, NN,poniżej : Łucja Hajzyk, Genowefa Musioł, Matylda Sitko,Emilia Bortlik,Helena Benisz, Waleska Machulec, Jadwiga Michalik, Agnieszka Ćmiel,Maria Tomecka; siedzą : Berta Zielińska,Gertruda Hajzyk,Anna Cięciała,NN, Agnieszka Salamon, Anna Wowreczko; klęczą : NN, Paweł Cięciała, Maksymilian Maciejończyk, Józef Fizia,  Maria Michalska,Berta Buchta.

 

Zajął się on zorganizowanie nauki i czuwał nad ratowaniem tego, co można było jeszcze  ocalić przed dalszą dewastacją. Dnia 22 czerwca 1945 roku została przyjęta do pracy druga siła nauczycielska, Anna Domagała. W tym czasie kierownik Walenty Domagała sporządził listy uczniów, którzy od września mieli pobierać naukę w szkole polskiej. W roku 1945/46 do pracy przyjęto do pracy trzecią siłę nauczycielską –Edeltraudę Mzyk.

 

Zapiski z kroniki Szkoły Podstawowej z Rogoźnej mówią  iż kierownik szkoły 21.XI 1958 roku udając się na spotkanie służbowe do Instytutu Oświaty w Rybniku, niestety z owego spotkania nie wrócił, gdyż w Instytucie zmarł na atak serca.

 

Uczniowie rocznika 1940 wraz z nauczycielami

Walenty Domagała był również urzędnikiem stanu cywilnego i sekretarzem gminnym,wraz z sołtysem Janem Szulikiem czynili starania o zelektryfikowanie wsi, co udało im się sfinalizować w roku 1930. Rogoźna była jedyną w okolicy Żor wsią,   do której przed wojną doprowadzono prąd.

W czasie okupacji kierownik Walenty Domagała zmuszony był opuścić Rogoźnę.  Całą inteligencję z pobliskich miejscowości aresztowało gestapo.Ten los czekałby  z pewnością rodzinę kierownika Domagały. Tylko dzięki tutejszej ludności nie został aresztowany, gdyż udało mu się w porę opuścić wieś. Udał się wraz z rodziną na Zaolzie, gdzie był kierownikiem tartaku. W tym też czasie był pod dozorem policyjnym. Wrócił dopiero po zakończeniu działań wojennych. Został szkołę zniszczoną , a co gorsze , zginęły wszystkie akta szkolne.

Po jego tragicznej śmierci Obowiązki kierownika powierzono jego żonie nauczycielce-Annie Domagale.

Uczniowie rocznika 1950 z nauczycielką Anna Domagała.

W tle budynek szkoły przed rozbudową.


KIEROWNICTWO  SZKOŁY W ROGOŹNEJ


                               1. VALENTIN  DOSTRSCHILL                                                  praca   1818r - 1852r

 

                               2. WILHELM  BUCH                                                                          praca   1852r - 1877r

 

                               3. FRANZ  LAMLA                                                                                praca    1877r - 1905r

 

                               4. KARL  GRZESIK                                                                               praca    1905r - 1922r

 

 PIERWSZY  POLSKI 

KIEROWNIK  SZKOŁY  W  ROGOŹNEJ

                                     5. WALENTY  DOMAGAŁA                                                                  praca    1922r - 1958r  

 




                                         6. ANNA  DOMAGAŁA                                                                 praca   1958r - 1961r

 




                                      7.  KAZIMIERZ  WALLA      

                                           praca   1961r - 1969r

 




 

                                      8. ANIELA (BUJOK)  RUSS                                                                 praca   1969r - 1990r

 
 



                                      9. JANINA  PAŃCZAK                                                                         praca   1990r - 2002r

 
 



       10. ALEKSANDRA  PIONTEK - PRZEPIÓRA                                            praca   2002r - 2015r

 

 



            11.     GABRIELA  (Frydecka) RACZYŃSKA                   praca   2015r - do nadal

 
>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
 



9.

JÓZEF  MOŻDŻEŃ

Ur. 4.04.1909 r - Zm. 23.11.2008r

(w/g wspomnień pana Józefa Możdżeń

- mieszkańca dzielnicy  Rogoźna).

oraz materiałów pochodzących z Książki

              „Rogoźna przez wieki”

autorki: Leokadia Buchman, Ewelina Gwóźdź

 

Józef Możdżeń

syn Tomasza i Marcjanny z.d Romik uczestnik między innymi bitwy o Monte Cassino , jeden z opiekunów legendarnego niedźwiedzia imieniem „Wojtek”, pochodzi z górniczej rodziny z Będzina, przez lata mieszkał w Rogoźnej aż do śmierci.

Czwórki braci nie oszczędzała historia. Dwóch starszych walczyło z bolszewikami w 1920 roku, a  pan Józef i jego młodszy brat Stanisław ruszyli na wojnę w 1939 roku. Los rzucił ich w różne strony - Staszek trafił do obozu w Niemczech, Józef do syberyjskiego łagru. Nie był już taki  bardzo młody, kiedy zaczęła się wojna, miał 30 lat, urządzone życie. Skończył dobrą szkołę ogrodniczą w Strumieniu Śląskim. Zarządzał  potem zielenią w dużym majątku w Rogoźnej, świetnie zarabiał. Ożenił się, urodziła mu się córka. Gdy ją opuszczał, miała osiem miesięcy. Zobaczył ją ponownie po ośmiu latach.

 

1 sierpnia 1939 roku zmobilizowany został do 4 pułku strzelców podhalańskich w Cieszynie. Budował umocnienia w okolicy Zarzecza. 1 września żołnierzy wycofano do Bielska-Białej, skąd zostali przewiezieni pociągiem do Tarnowa. Po reorganizacji kpr. Możdżeń uczestniczył w walkach nad Sanem. Znad Sanu żołnierze wycofali się przez Przeworsk, Lwów do Stanisławowa. Tam nastąpiła kolejna reorganizacja wojska, a potem kolumna licząca kilka tysięcy żołnierzy udała się w kierunku Rumunii. 18 września 1939 roku Józef Możdżeń został wzięty do niewoli sowieckiej, a po amnestii,30 lipca 1940 roku, zgłosił się do organizowanych na terenie ZSRR polskich formacji. Udało się wtedy wydostać z więzień i z rosyjskiej nędzy ponad 25 tysiącom Polaków w tym Generał Anders, który też wyszedł z więzienia na Łubiance.

20 września przybył do Tatiszczewa nad Wołgą i został żołnierzem 14 pułku piechoty 5 Dywizji Piechoty. W styczniu 1942 roku dywizję przesunięto na tereny Republiki Kirgiskiej, w rejon miejscowości Dżałał-Abad, a 11 lipca ewakuowano pociągiem do Krasnowodska nad Morzem Kaspijskim i dalej morzem do Iranu. Dalszy szlak jego tułaczki wiódł przez Irak i Palestynę do Egiptu.

 

W styczniu1944 roku awansowany na plutonowego Józef Możdżeń trafił do portowego miasta Taranto w południowych Włoszech, a stamtąd pod wzgórze Monte Cassino, gdzie pełnił funkcję szefa 22 kompanii zaopatrzenia artylerii. Ale zanim to się stało,w Kazachstanie skutki wojenne a także tyfus plamisty, który tam dziesiątkował pozostawił na cmentarzach ZSRR  tysiące Polaków.

 

Po zdobyciu Monte Cassino Polacy, wśród nich Józef Możdżeń, brali jeszcze udział w walkach m.in. o Loreto, Ankonę i Bolonię. Na terenie Włoch Polacy pozostali do końca wojny. Wszędzie zostawały rzędy polskich grobów.

Z Włoch, awansowany do stopnia sierżanta, Józef Możdżeń przetransportowany został na Wyspy Brytyjskie a stamtąd w lipcu 1947roku wrócił do kraju.

 

Wśród wielu odznaczeń przyznanych Józefowi Możdżeniowi znajdują się :

Krzyż Monte Cassino, Krzyż Czynu Bojowego PSZ na Zachodzie, medal Wojska.

Posiadał także odznaczenia brytyjskie : Gwiazda Włoch, Gwiazda 1939-1945, Medal za obronę.

Józef Możdżeń - to nie tylko, bohater i zasłużone medale, lecz także pewna przygoda wojenna, która łączyła jego i armię a mianowicie  pewnego małego niedźwiadka, którym Józef się opiekował, a któremu wydawało się, że jest jednym z żołnierzy - od których zresztą przejął całkiem ludzkie nawyki, jak picie piwa i palenie papierosów – Historia ta  zaczęła się w 1941 r. w Iranie. Wtedy członkowie kompanii zaopatrującej polską artylerię zostali zwolnieni z gułagów Stalina i przedostali się przez Iran do Afryki Północnej, aby walczyć z Niemcami. (jak już było wcześniej wspomniane)

Pewien mały, irański chłopiec wymienił wtedy niedźwiadka na jedzenie. Korpus zaadoptował niedźwiedzia w zamian za kilka puszek konserw. Gdyby nie to, niedźwiadek prawdopodobnie trafiłby do cyrku.

Niedźwiadek, który szybko stał się ulubieńcem żołnierzy 2. Polskiego Korpusu, rósł błyskawicznie, jak na drożdżach. Był syryjskim niedźwiedziem brunatnym, przypominał jednak polskie misie. Co prawda żołnierze łudzili się, że nie urośnie taki duży, ale ten rozwijał się prawidłowo. Zjadał owoce, jarzyny, chleb, konserwy mięsne, marmoladę, dostawał nawet miód. Gdy był mały, spał w namiocie z żołnierzami. Potem miał własną sypialnię, czyli drewnianą skrzynię. Nie przepadał za nią, bo w nocy często wychodził i przytulał się do śpiących na pryczach opiekunów. Nigdy nie tracił dobrego humoru, rozbawiał całą kompanię, wyczyniając różne sztuki.
To było bardzo potrzebne żołnierzom. Wszyscy byli w dołku, zostawili przecież gdzieś bliskich, o których nie było żadnej wieści. Nikt z nich nie wiedział, czy jutro nie zginie. Może dlatego tak przywiązali się do niedźwiadka - o imieniu Wojtek.

On też miał tylko ich. A więc ,Wojtek - ze słodkiego misia przeistaczając się w potężnego, mającego 1,8 m wzrostu i ważącego 220 kg niedźwiedzia. Został oficjalnie wciągnięty na stan ewidencyjny 22. Kompanii Zaopatrywania Artylerii, z którą to jednostką przeszedł cały szlak bojowy: z Iranu przez Irak, Syrię, Palestynę, Egipt do Włoch. Oficjalnie powołany do służby otrzymał stopień szeregowca i własny numer służbowy po to, by można było obejść przepisy zabraniające trzymania zwierząt.


Niedźwiedź Wojtek, uczestnik bitwy pod Monte Cassino, oficjalny żołnierz II Korpusu Polskiego i jedyny niedźwiedź na świecie, którego uznano za wojennego bohatera - doczekał się książki, przeznaczonej dla dzieci. Książkę Dziadek i niedźwiadek, napisał Łukasz Wierzbicki, a wydało Wydawnictwo Pointa. Autor przyznaje, że na początku nie wierzył w zasłyszaną gdzieś historię o misiu, który służył w armii Andersa.
Żołnierze zaopiekowali się niedźwiadkiem, traktując go jak maskotkę. Karmili Wojtka skondensowanym mlekiem i miodem, organizując prowizoryczną butelkę np. po wódce za soczek służyła jakaś szmata.

Wojtek mieszkał w namiocie, lecz bardzo często czując się samotnie, które nie znosił, od małego przyzwyczajony do towarzystwa – często wchodził do namiotów, w których spali żołnierze. Wychowany przez ludzi, naśladował żołnierzy  we wszystkim, nie wiedząc ,że jest  niedźwiedziem

 

Po wojnie 22 Kompania stacjonowała w Glasgow. Już tutaj Wojtek stał się sławny, Towarzystwo Polsko-Szkockie przyjęło go uroczyście do swojego grona. Były to jednak ostatnie wspólne chwile z polskimi żołnierzami. Józef Możdżeń z przyjacielem Wojtkiem pożegnał się krótko, po męsku. Na niego czekała żona, w Polsce. Zdecydował się wrócić. Wojtek został w ogrodzie zoologicznym, kule nie świstały mu już nad głową, Józef nie raz później wspominał  go jako mądrą bestię - ze wzruszeniem.
Tymczasem misiowi nie było źle. Mieszkańcy Edynburga nie wierzyli własnym oczom –w zoo wyciągał do nich łapy niedźwiedź bohater, który dostawał żołd, nosił amunicję pod Monte Cassino, a na dodatek był bardzo łagodny. Dyrektor ogrodu obiecał dowódcy kompanii majorowi Antoniemu Chełkowskiemu, że o Wojtka zadba szczególnie.

15 listopada 1947 roku misia przeniesiono na stałe do zoo, przeżył 22 lata.

Niedźwiedź –Wojtek  bohater spod Monte Cassino doczekał się też pomnika.

Niedźwiedź Wojtek istniał naprawdę. Miś chętnie pomagał żołnierzom, przenosił ciężkie skrzynki z amunicją i bronią. Gdy Wojtek był mały, spał w namiocie z żołnierzami. Potem dostał własną sypialnię czyli drewnianą skrzynię. Nie przepadał za nią, w nocy często wychodził i przytulał się o śpiących na pryczach opiekunów. Wszyscy bardzo go lubili. Wojtek dożył sędziwego wieku w zoo w Glasgow, gdzie jednak tęsknił za dawnym życiem. W Anglii dzielny miś jest sławny, ma swój pomnik, a opowieści o nim sam książę Karol czytał swoim synom.

Józef Możdżeń - z bratem  zobaczyli się w Anglii lecz, na krótko. Brat jego  skończył Śląskie Techniczne Zakłady Naukowe,w specjalizacji- budowa mostów. Ciągnęło go do dalekiego świata. Okazało się, że renoma tej szkoły, do której uczęszczał pozwoliła mu po wojnie zrobić karierę inżynierską w Rio de Janeiro. Jozefowi - pisane było nie tylko przeżyć, ale też spotkać brata Staszka, wrócić cało do żony, doczekać się jeszcze trojga dzieci.

Może to właśnie miś - Wojtek przynosił mu szczęście ? W Rogoźnej Józef  Możdżeń dożył późnej starości , zmarł 23 listopada 2008 roku - 4 lata, po swojej żonie Jadwidze.

 

Grób, Józefa Możdżenia - bohatera spod Monte Cassino, który z kompanem brunatnym  niedźwiedziem Wojtkiem, przeszedł wojenne wojaże, znajduje się na cmentarzu w Rogoźnaj.

                                                                  Rogoźna, 2013r     (dede)




9.

z opowiadań rodziny

STEFAN   ZAJĄC

Ur. 02.09.1925 r - Zm. 06.04.2004r

Powołany do wojska w 1941 roku

jako 16 letni chłopak

z tego okresu zachowała się do dziś Quttungskarte

czyli Karta ubezpieczeniowa 1941-1942  (patrz obok)

przebywał również w niewoli we Francji,

co świadczy kartka

Grüzse aus Frankreich co znaczy

Pozdrowienia z Francji

zesłany na front zachodni w 1943 roku

jako celowniczy CKM

od 22.12.1944 roku służył w Armii

Władysława ANDERSA w 6 pułku pancernym

jako kierowca samochodowy.

Po zakończeniu wojny do 1947 roku przebywał w Anglii.

Po tym czasie wrócił do Polski, do rodziny.

Mąż, ojciec- pięciorga dzieci,(dziadek i pra-dziadek),

mieszkał przy ulicy Chopina.

 

MEDALE I ODZNACZENIA, KTÓRE ZACHOWAŁY SIĘ DO DNIA  DZISIEJSZEGO TO:

Medal Wojska – polskie odznaczenie wojskowe. Medal Wojska został ustanowiony dekretem Prezydenta RP na Uchodźstwie w Londynie dnia 3 lipca 1945[1]. Nadawany był żołnierzom wojsk lądowych Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie za czyny dokonane w czasie II wojny światowej.

Zasady nadawania

Medal mógł być nadany:

  • za dokonany w czasie wojny czyn przynoszący szczególne korzyści wojskom lądowym, a wykraczający poza normalne obowiązki
  • za szczególnie sumienną służbę w czasie wojny

W przypadku nadania medalu za szczególnie sumienną służbę warunkiem jego nadania było odbycie służby:

  • przy nadaniu po raz pierwszy – za szczególnie sumienną służbę bez przerwy 6 miesięcy w jednostce biorącej udział w walce z nieprzyjacielem na obszarze operacyjnym
  • przy dalszych nadaniach – w podwójnych okresach służby przewidzianych dla pierwszego nadania.

Okres służby liczony był od dnia 1 września 1939.

Medal mógł być nadany tej samej osobie czterokrotnie. Nadawany był przez Prezydenta RP na Uchodźstwie, który we wrześniu 1945 upoważnił do nadawania medalu:

  • Szefa Sztabu Głównego – odnośnie do żołnierzy należących do centralnych władz wojskowych
  • Dowódców 1. i 2. Korpusu – odnośnie do podległych im żołnierzy
  • Dowódcę Jednostek Wojskowych na Środkowym Wschodzie – odnośnie do żołnierzy przydzielonych do Dowództwa Jednostek na Środkowym Wschodzie.

Medal ten nie został przyjęty do systemu odznaczeń PRL. Dopiero ustawą Sejmu RP z dnia 16 października 1992 Medal Wojska uznano za odznaczenie o charakterze wojskowym w polskim systemie odznaczeń, jednocześnie u

Opis odznaki

Odznaką Medalu Wojska jest medal okrągły wykonany z jasnego brązu o średnicy 35 mm. Na awersie znajduje się wizerunek orła państwowego z koroną, trzymającego w szponach poziomo miecz. Na rewersie jest napis w trzech wierszach: POLSKA / SWEMU / OBROŃCY. Ponad napisem i pod nim umieszczono liście dębowe. Zdarzają się medale o nieco większych rozmiarach (37 mm) i różniące się niewielkimi zmianami rysunku orła.

Wstążka medalu ma szerokość 36 mm i jest koloru ciemnoczerwonego z dwoma białymi paskami o szerokości 2 mm wzdłuż brzegów oraz dwoma takimi samymi paskami w odstępie 9 mm od brzegu. Kolejne nadania medalu oznaczano umieszczeniem na wstążce medalu metalowego okucia o szerokości 5 mm w kształcie listewki z brązu z liśćmi dębowymi.

 Krzyż Zasługi

Opis odznaki : Odznaką Krzyża Zasługi jest krzyż równoramienny, zbliżony do krzyża kawalerskiego, o wymiarach 42 na 42 mm, zakończony na rogach ramion kulkami. Odznaka Złotego i Srebrnego Krzyża jest odpowiednio złocona lub srebrzona, zaś ramiona krzyża tych stopni pokryte są czerwoną emalią w obramowaniu. Między ramionami krzyża znajdują się pęki promieni (po pięć promieni między dwoma ramionami, środkowy promień jest najdłuższy, a pozostałe maleją w kierunku ramion). W środku krzyża jest okrągła biało emaliowana tarcza (medalion) z umieszczonym na niej monogramem: RP. Tarcza Złotego i Srebrnego Krzyża Zasługi jest w otoku pokrytym czerwoną emalią i w ornamentowanym obramowaniu. Wokół tarczy Brązowego Krzyża Zasługi umieszczony jest wypukły wieniec laurowy, tarcza ta nie jest emaliowana. Rewers krzyża jest gładki. Obramowanie ramion krzyża, pęki promieni, litery na tarczy, ornamentowane obramowanie tarczy i odwrotna strona krzyża są złocone lub srebrzone, w zależności od stopnia odznaczenia. Odznaka Brązowego Krzyża Zasługi jest w całości patynowana na brązowo, bez emalii.

1944-1992   Krzyż Zasługi został przejęty dekretem PKWN z dnia 22 grudnia 1944 roku do systemu odznaczeń Polski Ludowej, następnie potwierdzony w ustawie z dnia 17 lutego 1960 o orderach i odznaczeniach jako odznaczenie, które nadawane jest osobie zasłużonej w pracy zawodowej lub w działalności społecznej. Ustawa nie określała szczegółowych kryteriów jego nadawania. Mógł być nadany również przedsiębiorstwu, zakładowi, instytucji lub jednostce terytorialnej. Zachowano podział krzyża na trzy stopnie. Przyjęto w tym czasie zasadę, że złoty i srebrny krzyż może być nadany dwukrotnie, zaś brązowy tylko raz. Odznaczonym po raz drugi wręcza się odznakę krzyża (zamiast okucia na wstążce). Krzyż nadawany był początkowo przez Prezydium Krajowej Rady Narodowej, następnie przez Prezydenta RP (1947-1952), Radę Państwa (1952-1989) i ponownie Prezydenta RP (po 1989).Krzyż Zasługi przyznawał również w latach 1940–1989 Rząd Polski na Uchodźstwie, w formie przedwojennej.Do aktualnego systemu odznaczeniowego III Rzeczypospolitej, Krzyż Zasługi wszedł na mocy ustawy z dnia 16 października 1992 roku, zastępującej poprzednią ustawę z 1960.Można go było otrzymać za długą, nieprzerwaną pracę w przemyśle. Za 5 lat otrzymywało się brązowy, za 10 lat srebrny, za 25 lat złoty, za 30 lat order Sztandaru Pracy II klasy a za 35 lat ten sam order I klasy.W latach 1944-1992 (do końca obowiązywania ustawy z okresu PRL) przyznano 3 541 694 Krzyże Zasługi[3].

ODZNAKA :Związek Bojowników o Wolność i Demokrację (ZBoWiD) – Organizacja kombatancka (więcej czytaj na wikipedia)

Wieloletni kombatant,

brał liczny udział w spotkaniach kombatantów w Żorach.

Kombatant dosłownie towarzysz broni. Słowo pochodzi z języka francuskiego i oznacza członka regularnych formacji wojskowych, ew. ruchu oporu. W znaczeniu potocznym jest to były żołnież, partyzant lub uczestnik ruchu oporu.

Według polskiej ustawy o kombatantach, kombatantami są osoby, które brały udział w wojnach, działaniach zbrojnych i powstaniach narodowych, wchodząc w skład formacji wojskowych lub organizacji walczących o suwerenność i niepodległość Rzeczypospolitej Polskiej.

Stefan Zając zmarł 06.04.2004 roku przeżywszy 79 lat,

spoczywa na cmentarzu w Rogoźnej.

                                                                                                              dziękujemy rodzinie.

                                                                                                           Rogoźna, 2015r   (dede)




10.

z opowiadań rodziny

EMANUEL  HANZEL

Ur. 30.03.1908 r - Zm. (...?) 1994r

Nasz dziadek, Emanuel ze strony matki Bernadetty (Kubica)Dolnik pochodził z Boryni. Mieszkał przy ulicy Wieniawskiego, w Naszym rodzinnym domu.

Służył w Ułanach/Lwów w 1925 roku jako 17- letni chłopak.

oraz  niemieckiej marynarce wojennej tz. Kriegsmarine w latach 1939 - 1945, w wieku 31 lat.

co znaczy : Kriegsmarine (die Kriegsmarine, rodzaj żeński; niem. tłum. Kriegs - wojenna i Marine - marynarka) - marynarka wojenna III Rzeszy Niemieckiej, część sił zbrojnych Niemiec istniejąca w latach 1935-1945 w ramach Wehrmachtu .

z tego okresu pozostała jedyna jego fotografia

zmarł w 1994 roku przeżywszy 86 lat, spoczywa na cmentarzu w Żorach.

                                                                                               Rogoźna, 2015r  (dede)




 

Dziękuję pani: Leokadii Buchman oraz Ewelinie Gwóźdź za udostępnienie niektórych  zdjęć archiwalnych oraz tekstu pochodzącego także z książki "Rogoźna przez wieki " oraz wszystkim rodzinom bohaterów.

>>> PODSTRONA  W  CIĄGŁEJ  ROZBUDOWIE <<<

Jeśli posiadasz jakiekolwiek informacje na temat ludzi nieprzeciętnych Naszej Dzielnicy, może ktoś taki mieszka obok Ciebie ?, może chcesz opowiedzieć nam swoją historię lub swoich bliskich ?-  napisz : dpabis@onet.pl


Datenschutzerklärung
Załóż darmową stronę z Beepworld.pl
 
Za treść tej strony odpowiedzialny jest wyłącznie jej
autor. Osiągalny jest za pomocą tego Formularza!